Samochody równie skutecznie dewastują oznakowanie drogowe ulic oraz infrastrukturę miejską w Gdańsku, jak młodzi wandale. Wywracane i wyłamywane są słupki ze znakami drogowymi i znakami przystanków komunikacji miejskiej, stylowe słupki ograniczające wjazd na chodniki, stylowe latarnie uliczne oraz uszkadzane – parkomaty uliczne. Auta rozjeżdżają trawniki i rozgniatają płyty chodnikowe.
Nadłamane i powyginane słupki chodnikowe są łatwym łupem dla „złomiarzy”. Oznakowań nie ma już między innymi przed bramą pasażu Wielkiej Zbrojowni przy Targu Węglowym, a kierowcy urządzili sobie przed tam nielegalny parking. Straż Miejska i policja nie reagują.
- W znaki drogowe i w słupki uliczne uderzają nieostrożni kierowcy, cofający samochody czy wpadający w poślizg – zaznacza Romuald Nietupski, dyrektor Zarządu Dróg i Zieleni w Gdańsku. – Dochodzi do tego szczególnie w okresach zimowych. Kierowcy w Polsce nie mają zwyczaju powiadamiania o uszkodzeniu znaku służb odpowiedzialnych za oznakowanie ulic i odjeżdżają z miejsca zdarzenia. Zagraża to bezpieczeństwu ruchu drogowego. Jeżeli wyłamany zostanie znak „stop”, może dojść do poważnego wypadku. Nie wszystkie przypadki zniszczenia znaków drogowych są nam znane. Sami nie jesteśmy w stanie dowiedzieć się o wszystkich ich uszkodzeniach na rozległym obszarze miasta. Dlatego o uszkodzeniach oznakowania powinno powiadamiać się inżyniera miasta, który dyżuruje całą dobę. Pozwala to nam na szybką reakcję i naprawienie znaku lub ustawienie nowego. Samo wymienianie i naprawianie oznakowania drogowego kosztuje nas co roku około 120 tysięcy złotych.
Oddzielnym problemem jest przekręcanie, wyginanie lub zamalowywanie znaków drogowych przez młodych wandali. Dzieło zniszczenia kończą grasujący w mieście „złomiarze”. Szczególnie pożądaną zdobyczą są dla nich nadłamane słupki chodnikowe, wykonane z kosztownego aluminium.
- Możliwość wykrywania sprawców uszkodzeń znaków czy słupków mamy tylko tam, gdzie sięga system monitoringu miejskiego lub, gdy świadkami takich zdarzeń są nasi funkcjonariusze – podkreśla Paweł Kwiatkowski, rzecznik prasowy Straży Miejskiej w Gdańsku. – O dewastowaniu znaków powinny powiadamiać nas osoby będące świadkami. Ale ze względu na konieczność uczestniczenia w dochodzeniu i stawienia się w sądzie, ludzie unikają informowania o takich zdarzeniach. Słupki czy znaki nierzadko wyginają samochody dostawcze i ciężarowe, dowożące towary do sklepów, jak to było przy Zbrojowni. Znaki dewastują też uczestnicy nocnych dyskotek. Funkcjonariusze patrolujący miasto zwracają uwagę na uszkodzenia znaków, informując natychmiast o tym inżyniera miasta.
Tu zadzwoń
Zgłaszanie zniszczeń infrastruktury miejskiej w Gdańsku – inżynier dyżurny miasta: tel. (58) 52 44 500, przyjmowanie zgłoszeń przez całą dobę.
Źródło:
Jacek Sieński
POLSKA Dziennik Bałtycki
http://www.gdansk.naszemiasto.pl/wydarzenia/812616.html
Przeczytaj podobne informacje:
- Gdańsk ma pięć tysięcy zbędnych znaków drogowych
Drogowcy z Gdańska stwierdzili, że w mieście jest za dużo znaków drogowych. Wiele z nich zamiast pomagać kierowcom, rozprasza ich. Od 1 kwietnia niepotrzebne znaki... - Będzie mniej znaków przy gdańskich ulicach
Od 1 kwietnia niepotrzebne i często kuriozalne znaki drogowe zaczną znikać z ulic Gdańska. Miasto pójdzie za przykładem Torunia, gdzie po usunięciu 30 proc. znaków... - Samochody zaparkują pod ziemią w śródmieściu
Do końca czerwca zostanie ogłoszony przetarg na projekt, budowę i eksploatację parkingów podziemnych w historycznym śródmieściu Gdańska. Samochody będą miały parkować pod Podwalem Przedmiejskim (między...