Lotos z Lechią albo śmierć – grzmiał z mównicy w gdańskiej radzie miasta, radny PiS Wiesław Kamiński. Emocje sięgały zenitu, padały ostre słowa. A wszystko w ramach debaty na temat brzmienia apelu do gdańskich firm o to, by wsparły finansowo Lechię Gdańsk.Radni PiS z posłem Jackiem Kurskim na czele forsował zapis, by apel w szczególności skierowany był do Grupy Lotos. Nie zgodziła się na to Platforma Obywatelska, która mając większość w Radzie Miasta Gdańska przeforsowała swój projekt uchwały. W ramach protestu, na czas głosowania radni PiS opuścili salę obrad.
- Wyjście z sali to kompletny idiotyzm – denerwował się Jarosław Gorecki, szef klubu PO.
Debata w gdańskiej Radzie Miasta, to pokłosie spotkania posła Jacka Kurskiego z prezesem Grupy Lotos Pawłem Olechnowiczem oraz z prezydentem Gdańska Pawłem Adamowiczem.
- Minęło dziesięć dni i nic się nie wydarzyło. Grupa Lotos nie złożyła żadnych deklaracji – mówił Jacek Kurski. – To logiczne, że apelujemy o pieniądze do tej a nie innej firmy. W końcu jest ona największą i najbogatszą firmą na Pomorzu.
Inne zdanie na ten temat prezentował prezydent Gdańska Paweł Adamowicz.
- Jeśli apel byłby skierowany konkretnie do Grupy Lotos, byłaby to forma nacisku, którego rada Miasta Gdańska absolutnie nie powinna wywierać – podkreślał Adamowicz.
- To nie wywieranie presji, tylko prośba – ripostował poseł Kurski.
- Ale jak prośba skierowana jest do wszystkich firm, to tak jakby była skierowana do nikogo – dodawał Jacek Teodorczyk z PiS.
Ostatecznie trzy godziny debaty skończyły się zwycięstwem Platformy Obywatelskiej. Rada miasta zwróciła się z apelem o finansowe wsparcie do wszystkich gdańskich i pomorskich przedsiębiorców.
Apel miał połączyć radę miasta w działaniach na rzecz biało-zielonych. Tak się jednak nie stało. Wsparcie finansowe dla gdańskiej drużyny stało się elementem politycznej gry. ?
Nasz komentarz
Umiesz liczyć…
Umiesz liczyć, to licz na siebie. Przypomniało mi się to znane przecież powiedzenie, kiedy usłyszałem o przebiegu debaty radnych. Najlepiej byłoby, gdyby Lechia miała na tyle prężnego, a może bogatego, prezesa, na tyle prężny i pomysłowy zarząd klubu, który potrafiłby zapewnić jej budżet stosowny do sportowych celów i ambicji. Tak jednak nie jest. Amen i kropka. Władze miasta od lat deklarują – i bardzo dobrze – przyjazne nastawienie i chęć niesienia klubowi pomocy. Niech więc zdecydują się na utworzenie wspólnej z klubem spółki akcyjnej Lechia S.A. w której będą miały udziały i oficjalną legitymację do finansowego działania.
Apel, aby pomagali Lechii wszyscy, oznacza tylko tyle, że nie jest skierowany do nikogo, a znając sponsorskie zacięcie pomorskich firm i biznesmenów do tego typu działalności – z niewielkimi, ale już zagospodarowanymi przez kluby wyjątkami – mogę bez ryzyka popełnienia błędu określić jako zerowo skuteczny. A Grupa Lotos? Mógłby pomóc, ale bez krzykliwego i obliczonego na polityczne zyski lobbingu. Tu trzeba cierpliwości i długich rozmów, argumentów, a nie pokazowych akcji. Potrzeba też wyobraźni i zgody, której wczoraj radnym zabrakło.
Źródło:
Dziennik Bałtycki
Współpracy (jak zwykle) nie było
Magdalena Rusakiewicz
Janusz Woźniak
Przeczytaj podobne informacje:
- Apel radnych do premiera Tuska w sprawie dopalaczy
Gdańscy radni wystosowali wczoraj (29.01.2009 r.) apel do premiera Donalda Tuska – chcą, żeby zrobił porządek z dopalaczami, które pojawiły się na polskim rynku. Pomysł... - Kolejna inicjatywa posła Jacka Kurskiego
Konferencje prasowe z udziałem posła Jacka Kurskiego z PiS nigdy nie są nudne. Tak było i na wczorajszej, obywatelskiej a nie politycznej konferencji – jak... - Majątki gdańskich radnych
Każdy radny ma obowiązek do końca grudnia złożyć oświadczenie majątkowe za 2005 rok. Musi w nim podać informacje o: oszczędnościach, nieruchomościach, zarobkach, samochodach i wartościowych...