Centrala GE Money Banku ma przeprowadzić się do Warszawy. Powód? Planowana fuzja GE Money Banku i części Banku BPH, mocno zakorzenionego w stolicy. – Jeśli do tego dojdzie, będzie to wielka strata dla Gdańska – mówią samorządowcy
Amerykański GE Money to jedyny ogólnopolski bank mający swoją siedzibę w Gdańsku. Zatrudnia na Pomorzu ponad dwa tysiące pracowników. W planach miało być ich jeszcze więcej. Po to, by ich pomieścić bank zapowiadał budowę nowoczesnego biurowca w Gdańsku, przy Hali Olivii.
- To najlepsze miejsce na główną siedzibę banku – mówiła w 2006 r. rzeczniczka firmy Aleksandra Kwiatkowska.
Do rozpoczęcia budowy jednak nie doszło. Rozpoczęły się za to przygotowania do zakupu przez GE Money Banku mniejszego banku, mini-BPH (powstał w 2007 r. po podziale Banku Przemysłowego-Handlowego).
Na zakup mini-BPH musi się jeszcze zgodzić Komisja Nadzoru Finansowego, ale bankowcy spodziewają się, że ta będzie pozytywna. – Przejęcie nastąpi najprawdopodobniej w pierwszym kwartale tego roku – mówi Hugh Gillanders, rzecznik GE Money w Europie.
- Najciekawsze jest jednak to, że role się odwróciły: przejmowany jest przejmującym – opowiada proszący o anonimowość ekspert od rynku bankowego. – Amerykanie postawili na wiodącą rolę kupowanego mini-BPH. Za tym poszły już zmiany w zarządzie gdańskiego GE Money Banku. Teraz wszyscy spodziewają się, że kolejnym ruchem będzie przeniesienie siedziby nowego banku do Warszawy.
Częściowym potwierdzeniem tych informacji jest rezygnacja z pracy Mariusza Karpińskiego, prezesa GE Money Banku, uznawanego za jednego z najzdolniejszych bankowców w Polsce, twórcę sukces GE Money Banku. „Chciał kontynuować karierę poza firmą” – napisano pod koniec grudnia w komunikacie prasowym. Z Karpińskim nie udało nam się wczoraj skontaktować.
Pracownicy mini-BPH w Warszawie mówią nieoficjalnie: – Biznes jest w Warszawie, a nie w Gdańsku. Strategii działania po fuzji jeszcze nie ma, ale mamy mocne przesłanki, by wierzyć, że centrala nowego super banku będzie w stolicy.
To samo przyznają w nieoficjalnych rozmowach pracownicy gdańskiej centrali GE Money Banku.
Utrata firmy to straty dla budżetu miasta. Z każdych 100 złotych podatku dochodowego, które płacą fiskusowi firmy działające na terenie Gdańska, bezpośrednio do kasy miasta trafia 8 zł 11 groszy. Dokładną sumę, którą GE Money Bank wpłaca do budżetu Gdańska, kryje tajemnica skarbowa. Jednak jeśli przyjmiemy, że tylko przez trzy kwartały 2007 r. bank zarobił niemal 400 mln zł, to z tej sumy do kasy miasta trafiło przynajmniej paręset tysięcy złotych.
Sama zmiana siedziby nie spowoduje utraty tych pieniędzy. Podatek dzielony jest bowiem między samorządy, w których znajduje się główna siedziba i te, w których znajdują się oddziały (wpływy dzieli się proporcjonalnie do liczby zatrudnionych pracowników).
A drastycznego spadku pracowników raczej nie będzie: większość z 2 tys. załogi to tzw. pracownicy operacyjni – analitycy, teleoperatorzy i księgowi. Te etaty najprawdopodobniej pozostałaby w Gdańsku. Razem ze zmianą siedziby wyprowadzkę czekałby zarząd i blisko związane z nim departamenty np. marketing.
- Ale jest także inne niebezpieczeństwo dla stanu finansów miasta. Najlepiej zarabiający menedżerowie pracują zwykle tam, gdzie są główne siedziby ich firmy. Tak jest także w przypadku banków. Tracąc ich , tracimy także wpływy z podatku dochodowego od osób fizycznych – mówi wiceprezydent Gdańska Marcin Szpak. A to nie małe kwoty: z każdych 100 złotych podatku dochodowego płaconego przez mieszkańca, do budżetu gminy trafia niemal 47 złotych.
- Nie chodzi jednak tylko o pieniądze. Utrata siedziby GE Money Banku byłaby ciosem w prestiż i gospodarkę Gdańska - uważa wiceprezydent Szpak.
Amerykanie na razie uspokajają. – Jeszcze nie zapadły żadne decyzje. Jesteśmy mocno przywiązani do Gdańska – zapewnia Gillanders.
Co ciekawe, w grze o siedzibę nowego super banku liczyć się będzie nie tylko Gdańsk i Warszawa, ale i Kraków. Bo choć centrala mini-BPH mieści się w stolicy, to oficjalna siedziba jest w Krakowie, skąd ten bank się wywodzi.
- Niezależnie od rozwoju sytuacji, będziemy walczyć o to, by jak najwięcej GE Money zostało w Gdańsku – zapowiada Szpak.
Źródło:
Gazeta Wyborcza Trójmiasto
Mikołaj Chrzan, Michał Tusk
http://miasta.gazeta.pl/trojmiasto/1,35612,4820793.html
Przeczytaj podobne informacje:
- EURO 2012 – ostatni gwizdek
Wspólnie z radiem RMF FM przedstawiamy zagrożenia dla organizacji Euro 2012 w Gdańsku. Nasza analiza dotycząca budowy stadionu Baltic Arena. Gdy Michel Platini rok temu... - Jest umowa, można budować ostatni odcinek trasy W-Z
We wtorek przedstawiciele Gdańska podpiszą umowę z wykonawcą ostatniego odcinka Trasy W-Z. Dokładnie za dwa lata skończy się koszmar tysięcy kierowców. Gdańsk ma realną szansę... - Gdańsk chce się sprzedać
Gdańsk to pierwsze miasto w Polsce, które zbada swój wizerunek za granicą. W ten sposób gmina przygotowuje się do Euro 2012, obchodów 30-lecia „Solidarności” i...