Zawrzało wśród trójmiejskich kierowców komunikacji miejskiej. Wszystko przez stanowisko wiceprezydenta Gdańska Macieja Lisickiego, który na łamach ?Dziennika Bałtyckiego? stwierdził, że jest przeciwny przywróceniu pracownikom gdańskiego Zakładu Komunikacji Miejskiej bezpłatnych przejazdów autobusami i tramwajami.Wiceprezydent Lisicki mówi, że sam codziennie ponosi koszty dojazdów do pracy, więc nie widzi powodu, dla którego kierowcy mieliby być uprzywilejowani w stosunku do innych zawodów.
- Bezpłatne bilety przysługują kierowcom w Gdyni, czemu więc my mamy być pokrzywdzeni? – mówi Stanisław Stencel, przewodniczący związku zawodowego pracowników ZKM w Gdańsku. Związkowcy powtarzają, że skoro wiceprezydent Gdańska nie chce, aby ktoś był uprzywilejowany, to powinien zwrócić uwagę na radnych tego miasta. – Dlaczego oni korzystają z darmowych przejazdów, gdy tymczasem w innych miastach, choćby Gdyni, rajcy nie mają takich przywilejów? – mówi Stencel.
- Pan Lisicki chyba już zapomniał, gdy jako radny Gdańska, razem z kolegami z PO przegłosował w ubiegłej kadencji bezpłatne przejazdy dla radnych. Będziemy wnioskować do radnych, aby unieśli się honorem i sami także odebrali sobie przywileje – dodaje Stanisław Taube ze związków zawodowych komunikacji miejskiej w Gdyni, które zapowiedziały wsparcie kolegów z Trójmiasta.
Nasz komentarz
Zuzanna Marcińczyk
A jeśli Państwu powiem, że gminy Trójmiasta rocznie wydają na różnego typu zniżki komunikacyjne ponad 100 milionów złotych, to może wtedy wszyscy byście trochę ciszej domagali się uznania swoich ?niby praw? do bezpłatnych przejazdów. Może najpierw się zastanówcie, czy naprawdę macie prawo i czy warto wydać kolejny milion na rzecz ulg dla kierowców autobusów i tramwajów w Gdańsku, bo… Bo właśnie nie bardzo mogę zrozumieć, dlaczego kierowcy, ich dzieci, żony, ciotki i nie nie wiem jeszcze kto, mieliby być z jakiegoś powodu uprzywilejowani. Polacy w ogóle są w dyskusjach bardzo butni do czasu, kiedy nie zadasz pytania ?dlaczego??, ?z jakiego powodu??, ?w imię czego??. U nas obowiązuje zasada: należy nam się, bo TAK. Bo tradycja i, że to niby zawód pożytku publicznego. A ja nie mam ochoty zrzucać się do wspólnego wora na bezpłatne przejazdy waszych rodzin. Byłabym w stanie jeszcze przełknąć fakt, że muszę ?dokładać się? na rzecz samych kierowców. Ulgi powinny przysługiwać ludziom, których z jakiegoś powodu nie stać na bilety, powinny dotyczyć biedniejszej części społeczeństwa: bezrobotnych, seniorów, kalekich i ich opiekunów, rodzin wielodzietnych, studentów.
Cieszę się, że gdańscy radni podjęli kiedyś tę trudną decyzję. I że nie bali się terroru uprzywilejowanych ?od zawsze – na zawsze?. Powinni pójść jeszcze o krok dalej, żeby zamanifestować swoją solidarność i uczciwość społeczną – mogliby po prostu zrzec się bezpłatnych przejazdów. Żeby nie było, że komuś odebrali, a sami korzystają. A za ten milion, który zaoszczędzamy rocznie, możemy sobie zafundować jeszcze jeden dobrej klasy autobus niskopodłogowy, na przykład.
Podtrzymuję swoje stanowisko
Z Maciejem Lisickim, wiceprezydentem Gdańska, rozmawia Szymon Szadurski.
- Związkom zawodowym kierowców nie podoba się wyrażana przez pana opinia, iż pracownikom ZKM nie należy się prawo do bezpłatnych przejazdów autobusami i tramwajami. Twierdzą, że niesprawiedliwe jest w tym kontekście przyznanie wcześniej takiego przywileju radnym Gdańska.
- To nie jest kwestia sprawiedliwości, tylko tego, co przegłosuje Rada Miasta. Ja przecież na głosowanie radnych nie mam wpływu. Inna sprawa, że tak naprawdę radni Gdańska przywilej przejazdów wykorzystują bardzo rzadko i jeżdżą samochodami. Sam, jako radny ubiegłej kadencji, tylko dwa razy skorzystałem z autobusu, czy tramwaju. Uzasadnieniem dla bezpłatnych przejazdów radnych jest jednak fakt, iż sprawując funkcję społeczną, powinni mieć jak najdogodniejsze możliwości kontaktu z wyborcami i przemieszczania się po mieście. Uważam, że jest to myślenie słuszne.
- Ale radni miasta nie pracują przecież zupełnie społecznie, lecz pobierają diety.
- Tak, ale dieta w definicji ustawodawcy nie jest wynagrodzeniem, lecz zwrotem kosztów. Radni wykorzystują np. własne komputery, czy papier do redagowania pism. Co najważniejsze, na sprawowanie mandatu poświęcają swój czas, w którymi mogliby zarabiać.
Źródło:
Dziennik Bałtycki
Chcą jeździć za darmo nasz komentarz
Szadurski Szymon
Przeczytaj podobne informacje:
- Honorowi mogą już jeździć za darmo
Na honorowych obywateli miasta Gdańska czekają legitymacje uprawniające do darmowych przejazdów komunikacją miejską. Wczoraj pierwszy taki dokument odebrała Henryka Krzywonos-Strycharska, uczestniczka sierpniowego strajku w Stoczni... - Gdańscy radni zrezygnują z bezpłatnych biletów ZTM?
Gdańscy radni chcą zrezygnować z przywileju bezpłatnych przejazdów komunikacją miejską. Są w tej sprawie jednomyślni. Poprawkę do uchwały o taryfie w gdańskiej komunikacji niezależnie przygotowały... - W środę na Chełm tramwajem za darmo
Punktualnie o 13.30 w środę, 19 grudnia, rozpocznie się pierwszy kurs tramwaju linii numer 1 z nowej pętli Chełm – Witosa, w kierunku centrum. W...