Bądź na bieżąco! | Chcesz otrzymywać najświeższe informacje?

Maciej Lisicki: „Nie” bankom na Głównym Mieście

Z Maciejem Lisickim, wiceprezydentem Gdańska, rozmawia Paweł Rydzyński

Centra Gdańska, Sopotu i Gdyni powoli zamieniają się w Wall Street – alarmowaliśmy przed paroma dniami. W Gdańsku m.in. na ul. Rajskiej nie ma w zasadzie innych punktów usługowych  niż banki. Czy to dobrze?
W przypadku ulicy Rajskiej, nie widzę w tym nic złego. Przeciwnie, uważam, że świetnie to wyszło i wszystkim dobrze służy. Po pierwsze, sąsiedztwo galerii Madison i dwóch dużych biurowców uzasadnia sens lokalizacji banków akurat wzdłuż tej ulicy. Po drugie, akurat Rajska nie jest ulicą szczególnie uczęszczaną przez turystów. Zupełnie inna sytuacja byłaby, gdyby „bank na banku” znajdował się na Głównym Mieście. Tam ich nie chcemy.

Na szczęście nastąpił „odwrót” banków z Głównego Miasta.
To prawda. Deutsche Bank i Millennium zlikwidowały swoje siedziby na Głównym Mieście. Niedawno swoją siedzibę otworzył wprawdzie Alior Bank przy ul. Tkackiej, ale z tego co wiem, w podziemiach tej kamienicy ma się ulokować lokal gastronomiczny, więc będzie jakaś równowaga. Chciałbym wyraźnie podkreślić: wszystkie banki w Gdańsku znajdują się na prywatnym terenie. Nie ma ani jednego banku, który korzystałby z gminnego lokalu.

Ale i przeciwko bankom w prywatnych lokalach można się bronić. Choćby zmieniając zapisy planów zagospodarowania przestrzennego, zabraniając aranżowania w konkretnych miejscach instytucji finansowych. Tą drogą poszedł Wrocław.
Jest to sensowny pomysł, ale nie mam wiedzy, czy jest to zgodne z prawem, żeby w taki sposób blokować działalność akurat tej jednej branży. Chciałbym przypomnieć, że plany zagospodarowania dla Głównego Miasta zabraniają prowadzenia jakiejkolwiek działalności usługowej powyżej pierwszego piętra dla wszystkich branż oprócz hoteli.

„Wall Street” w Gdańsku to nie tylko ul. Rajska. Podobnie wygląda rejon al. Grunwaldzkiej we Wrzeszczu. Banki wypierają sklepy spożywcze, drobne usługi…
Też wolałbym, żeby zamiast banków był tam handel. Ale Wrzeszcz to takie małe gdańskie „city”. Tam jest dużo małych i średnich firm, to klienci tych banków. Handel przeniósł się do Galerii Bałtyckiej i Manhattanu. Do tego w tych centrach można bez problemu zaparkować samochód, co też w jakiś sposób tłumaczy, czemu akurat tam lokują się banki. Nie przesadzajmy z narzekaniem, gdzieś te banki muszą jednak być, skądś muszą brać klientów.

Podobna sytuacja z bankami jak w Gdańsku występuje też w Sopocie i Gdyni. Co by Pan radził włodarzom kurortu?
W Sopocie masowo sprywatyzowano lokale, więc miasto de facto nie ma żadnego wpływu na gospodarkę nimi. Natomiast tam problem nie wydaje się być zbyt duży. Na Monciaku znajduje się tylko PKO BP, który w dodatku był tam od zawsze. Sopot ma tak skonstruowane plany zagospodarowania przestrzennego, że promują one gastronomię. Jeśli ktoś ma sklep warzywny, zdecyduje się zamienić go na restaurację i ta restauracja mu splajtuje, to nie może wrócić do warzywniaka.

A co z Gdynią?
Dużo banków jest na ul. Świętojańskiej. To nie jest zła sytuacja, gdyż Świętojańska ma charakter handlowy, jednak włodarze Gdyni mogliby się zastanowić nad zmianą planów zagospodarowania, uniemożliwiającymi powstawanie kolejnych banków. Natomiast nie wyobrażam sobie, żeby banki masowo lokalizowały się w rejonie Skweru Kościuszki.

Źródło:
Polska Dziennik Bałtycki

Przeczytaj podobne informacje:

Zostaw komentarz

Wojciech Błaszkowski

Od listopada 2006 roku jako Radny Miasta Gdańska próbuję rozwiązywać problemy mieszkańców Wrzeszcza i Strzyży.

Czytaj więcej »
  • Najnowsze
  • Popularne
  • Komentarze
  • Subskrybuj
  • Sonda

    • Jak oceniasz postęp prac nad Euro2012 w Gdańsku?

      Wyniki

      Ładowanie ... Ładowanie ...