Choć nowy rok szkolny za pasem, coraz więcej rodziców sześciolatków przepisuje swoje dzieci z zerówki do pierwszej klasy. – W końcówce sierpnia mamy prawdziwy boom – mówią władze Gdańska
Czy posłanie sześciolatka do pierwszej klasy to dobry pomysł? Psychologowie są raczej zgodni, że tak. – Najbardziej gotowe na rozpoczęcie edukacji są dzieci między piątym a szóstym rokiem życia - uważa dr Małgorzata Lipowska, psycholog dziecięcy z Uniwersytetu Gdańskiego.
Problem w tym, że decyzję o losach edukacji sześciolatka rząd pozostawił rodzicom, a wielu z nich nadal bije się z myślami. Wszystko dlatego, że Sejm i Senat przyjęły ustawę, według której sześciolatki obowiązkowo idą do pierwszej klasy dopiero w 2012 r. Natomiast lata 2009-11będą okresem przejściowym, kiedy każde sześcioletnie dziecko za zgodą rodziców ma prawo pójść do szkoły. Rodzic może więc postawić na szkołę (tu wybiera między zerówką a pierwszą klasą) lub na przedszkolną zerówkę.
Przeważająca większość rodziców wybrała zerówki, a teraz część z nich zmienia zdanie i przepisuje dzieci do pierwszej klasy. Dlaczego? Bo niedawno zrobiło się głośno o nowym programie nauczania w zerówkach – dzieci nie będą się w nich uczyć ani pisania, ani czytania. Słysząc o tym wielu rodziców zmienia decyzję. Tak dzieje się np. w Gdańsku.
- W czerwcu do pierwszej klasy zapisano 120 sześciolatków, w lipcu już 160, a teraz jest 177 i każdego dnia dochodzą kolejne nazwiska – mówi Ewa Kamińska, wiceprezydent Gdańska ds. społecznych.
W Gdańsku do pierwszej klasy pójdzie 5,5 proc. sześciolatków. Podobnie jak w całym regionie (do pierwszej klasy zapisano 1 216 sześcioletnich Pomorzan, cała populacja liczy 22490 dzieci).
W Sopocie tylko dziewięcioro dzieci urodzonych w 2003 r. pójdzie do pierwszej klasy, to zaledwie 4 proc. wszystkich maluchów.
Ogólnopolski rekord należy do Gdyni. Według danych z maja br. 15 proc. sześciolatków miało chodzić do pierwszej klasy, w ostatnim czasie ten odsetek urósł do 20 proc. (400 pierwszaków spośród 1959 dzieci). Dlaczego Gdyni udało się przekonać tak wielu rodziców?
Najpierw były spotkania z rodzicami w szkołach. Frekwencja była mizerna, więc niektórzy dyrektorzy szkół poprosili o pomoc Kościół: proboszczowie w niedzielę z ambony zapraszali na spotkania rodziców sześciolatków. Na kolejne zebrania przyszło więcej osób. Na miejscu rodzice poznali szczegóły nowego programu, obejrzeli budynek, mogli poradzić się psychologa i pedagoga. Gdynia obiecała rodzicom, że sześciolatki mogą liczyć w szkołach na opiekę do godz. 17, jak w przedszkolach. Że nie będzie klas łączonych z dziećmi siedmioletnimi oraz że nad każdą klasą maluchów będzie czuwało po dwóch nauczycieli. – Jeden poprowadzi zajęcia dydaktyczne do godz. 13, a drugi popołudniowe zajęcia wspomagające - mówi Ewa Łowkiel, wiceprezydent Gdyni ds. edukacji.
Do nauki w pierwszej klasie szykuje się już sześcioletnia Agatka Rucka z Gdyni. – Kiedy poznałam nowy program nauczania w zerówce, pomyślałam, że Agatka będzie się tam nudzić. Zwłaszcza że urodziła się w styczniu i jest niewiele młodsza od siedmioletnich dzieci z pierwszej klasy. Dużo o tym myśleliśmy i postanowiliśmy z mężem posłać ją do pierwszej klasy – mówi mama Ewa Rucka.
Źródło:
29.8.2009
Gazeta Wyborcza str. 3 Trójmiasto
KATARZYNA FRYC
Przeczytaj podobne informacje:
- Czy gdańskie szkoły są gotowe na przyjęcie sześciolatków? Podstawówki do raportu
- Nasze szkoły są przygotowane do reformy - pochwaliły się wczoraj władze Gdańska. Rodziców to nie przekonuje: - Z raportu urzędników nie wynikają żadne konkrety... - Edukacja sześciolatków – kość niezgody
W ostatni czwartek rodzice oraz władze miasta spotkali się, by wspólnie wypracować kompromis w sprawie projektu przeniesienia zerówek do szkół. Porozumienia nie osiągnięto. Spotkanie, jakie... - Zerówki zostają w przedszkolach
Gdańsk wycofuje się z pomysłu przeniesienia zerówek z przedszkoli do szkół. Powód – opór rodziców i radnych Przeprowadzka sześciolatków miała zwiększyć liczbę miejsc w przedszkolach....