Odpowiedź prezesa Julio Mateo w sprawie Wyspy Spichrzów czytałem z rosnącym zdziwieniem. Chwilami miałem wręcz wrażenie, że mam do czynienia z literaturą spod znaku realizmu magicznego - pisze Wiesław Bielawski, wiceprezydent Gdańska
Kiedy w 2005 r. podpisano list intencyjny pomiędzy miastem a przedstawicielami kierownictwa firmy Martinsa wydawać się mogło, że epopeja związana z odbudową Wyspy zmierza ku szczęśliwemu zakończeniu. Koniunktura na rynku przyciągnęła poważnego hiszpańskiego inwestora, który na konferencji prasowej zadeklarował chęć realizacji inwestycji zgodnie z miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego. Dzięki tej deklaracji, podpartej posiadaniem najcenniejszego fragmentu wyspy, inwestor otrzymał pierwszeństwo w zagospodarowaniu całego północnego cypla. Działka inwestora hiszpańskiego przeznaczona była w całości pod usługi. Inwestor mógł natychmiast przystąpić do budowy hotelu na swojej nieruchomości, korzystając nawet z gotowej, uzgodnionej dokumentacji, którą nabył wraz z nieruchomością od prywatnego właściciela.
Sześć miesięcy później inwestor przedstawił nam pierwszą koncepcję zagospodarowania północnego cypla i właściwie wtedy należało wykazać się odwagą i podziękować za współpracę. Przedstawiona koncepcja pokazała, a że hiszpańscy architekci pracują pracują w zupełnym oderwaniu i braku zrozumienia lokalnych uwarunkowań kulturowych. Koncepcja powstała z pominięciem ustaleń planu, generalnie przekształcając północny cypel w zamknięte osiedle mieszkaniowe z hotelem.
Tymczasem główną ideą, jaka przyświecała planowi odbudowy wyspy było stworzenie całorocznego ośrodka usługowego dla Głównego Miasta, umieszczenie tam atrakcyjnych funkcji usługowych, głównie turystycznych.
Dla spornej funkcji mieszkaniowej przewidziano do 28 procent powierzchni.
Rzeczywiście, przy ówczesnym boomie mieszkaniowym inwestowanie w zabudowę mieszkaniową było najbardziej zyskowne, a wszystkie pozostałe funkcje mogły się wydawać deweloperowi nieopłacalne.
Ale apetyt dewelopera nie może decydować o rozwoju miasta. Wyspa Spichrzów byłaby by zagospodarowana już od 50 lat, gdyby dopuszczono tam zabudowę mieszkaniową z usługami w part parterach. Miasto realizując swoją politykę perspektywicznie, nie może zmieniać jej doraźnie na zawołanie.
Informacje zawarte w planie miejscowym są jawne i były znane wszystkim zainteresowanym. Hiszpański inwestor mimo przedstawienia kilku modyfikacji swojej koncepcji nie podołał wymaganiom planu miejscowego i nie wypełnił swej deklaracji z listu intencyjnego.
List wygasł, a Gdańsk ogłosił konkurs na wybór inwestora zagospodarowania Wyspy Spichrzów, zapraszając do udziału również niedoszłego partnera. Wtedy dopuszczono sugestię uchwalenia nowego planu miejscowego, dającego elastyczność rozmieszczenia funkcji bez zmiany ich proporcji. Złagodzono też wymóg wskazanej lokalizacji ogólnodostępnego parkingu z zachowaniem obowiązku zapewnienia określonej w planie liczby miejsc parkingowych.
Niezmienne pozostały parametry związane z ochroną konserwatorską dla tego terenu, co w wielkim skrócie sprowadza się do zachowania historycznego podziału ulic, kwartałów i parceli, rekonstrukcji budynków lub budowy nowoczesnych, nawiązujących do tradycyjnej formy spichlerzy. Konkurs nie przyniósł rozstrzygnięcia.
Niezależnie od tego miasto pozyskało grunty na wyspie należące do Pracowni Konserwacji Zabytków, stając się właścicielem całości gruntów północnego cypla Wyspy Spichrzów z wyjątkiem działek należących do inwestorów hiszpańskich.
Miasto zrezygnowało z otwartego konkursu i zaprosiło do negocjacji sześć wybranych firm deweloperskich. Negocjowana była wysokość nakładów na inwestycję oraz zasady współpracy. W trzecim etapie inwestor (do tego etapu wszedł Polnord – red.) przedstawi swoją koncepcję urbanistyczno-architektoniczną do akceptacji.
Założenia zagospodarowania północnego cypla nie zmieniły się. Prawdziwa przyczyna niepowodzenia hiszpańskich pańskich inwestorów nie leży więc po stronie miasta. Wynika ona ze smutnego faktu, faktu, że inwestorzy nie byli wstanie zorganizować prawidłowo procesu inwestycyjnego, o czym świadczą liczne niezaczęte prze nich inwestycje na terenie całego Gdańska, a mimo że ze strony miasta nie było żadnych przeszkód.
Na terenie zabytkowego śródmieścia Gdańska, pomimo równie restrykcyjnych ustaleń miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego i twardej ręki Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków, powstały cztery duże hotele. Przywołując zacytowane hiszpańskie przysłowie, że „mężczyzna nosi spodnie i dotrzymuje słowa” mogę tylko dopowiedzieć – szkoda, że tylko się mówi.
Źródło:
27.8.2009
Gazeta Wyborcza str. 2 Trójmiasto
Przeczytaj podobne informacje:
- Wyspa Spichrzów coraz bliżej zagospodarowania
Zakończył się drugi etap negocjacji Miasta z oferentami w sprawie zagospodarowania północnego cypla Wyspy Spichrzów. ... - Muzeum Bursztynu, mieszkania, hotel – spółka Polnord ma odbudować Wyspę Spichrzów
Jednak od ostatniego dnia 2009 roku już jest prawie pewne, że północny cypel Wyspy Spichrzów zostanie zabudowany, a właściwie odbudowany ze zniszczeń wojennych. Staną tam... - Najwyższy czas na Wyspę Spichrzów! Polnord negocjuje warunki jej zabudowy
Firma deweloperska Polnord uzyskała wyłączność na prowadzenie negocjacji z Gdańskiem, w sprawie zabudowy północnego cypla Wyspy Spichrzów. Czy jeden z najatrakcyjniejszych terenów w Gdańsku w...