Co z hiszpańską inwestycją na Wyspie Spichrzów? Prezes firmy Labaro odpowiada „Gazecie”: „W Hiszpanii mawiamy, że mężczyzna nosi spodnie i dotrzymuje słowa”. Nic nie wskazuje jednak na to, że budowa w końcu ruszy
Wyspa, która mogłaby być wizytówką Gdańska, pozostaje niezagospodarowana od II wojny. W reprezentacyjnym centrum miasta wciąż straszą ruiny. Na początku sierpnia spółka Polnord uzyskała od miasta wyłączność na negocjacje szczegółów zagospodarowania północnego cypla wyspy. Gdańsk i Polnord zamierzają powołać spółkę, do której gmina przekaże działkę, a budowę i finansowanie zapewni deweloper.
Ale nawet jeśli powiodą się te plany, problem wyspy nie zostanie całkowicie rozwiązany. 7 tys. m kw. przy wjeździe na jej północny cypel należy do spółek, których hiszpańscy właściciele popadli w miliardowe długi. Cztery lata temu za 17 mln zł teren wykupił hiszpański gigant budowlany Martinsa-Fadesa,za pośrednictwem spółki powiązanej z innym potentatem wtej branży, Grupą Labaro. Formalnie nabywcą został Iberinvest, firma zarejestrowana w mieszkaniu w Sopocie. Na wyspie miały powstać apartamenty i hotele. Krach na hiszpańskim rynku nieruchomości spowodował, że wierzyciele zapukali do drzwi Martinsy-Fadesy i Labaro.
Przed kilkunastoma dniami spytaliśmy hiszpańskich właścicieli Iberinvestu o plany związane z ich działką, a w komentarzu redakcyjnym postulowaliśmy, aby sprzedali ziemię, jeśli nie mają planów budowy. Wysłaliśmy też pytania do hiszpańskiej centrali Labaro.
Wczoraj prezes Julio Mateo przysłał odpowiedź. Przyznaje, że przez kłopoty firmy, pod koniec lipca jej udziały przejęła wolna od zobowiązań spółka córka Fortalia Investment Group. „Nadal stawiamy na Gdańsk! Mamy tu bowiem wiele bardzo interesujących nieruchomości” – zapewnia Mateo. Ale na konkretne pytania nie odpowiada już tak optymistycznie. O wstrzymanie inwestycji oskarża banki: „Prowadziliśmy negocjacje z większością banków w Polsce, ale ograniczyły one finansowanie”.
Zdaniem prezesa wyspa nadal straszy z winy władz Gdańska, bo kilka lat temu nie stworzyły warunków na jej zagospodarowanie. „Wtedy nikomu nie śnił się obecny kryzys, zaś banki ścigały się o możliwość finansowania takich projektów. Zagospodarowanie tej części miasta byłoby dziś już zakończone, a powstałe obiekty oddane do użytku” – uważa Julio Mateo.
Szef Labaro krytykuje też konkurs na zagospodarowanie wyspy rozpisany przed laty przez gminę, który „uniemożliwiał jakikolwiek sensowny projekt biznesowy„. „Wszyscy poważni deweloperzy – w tym polscy – wycofali się z tego konkursu, pomimo ówczesnego boomu nieruchomościowego” – pisze Mateo. – „A więc to nie inwestorzy zawinili, tylko organizatorzy konkursu. Później mieliśmy początek kryzysu na rynku nieruchomości i absolutnie antybiznesowe stanowisko konserwatora zabytków w kilku kluczowych sprawach„.
Marcin Tymiński, rzecznik wojewódzkiego konserwatora: – Konserwator nie jest od robienia biznesu, a od tego, krótko mówiąc, żeby budka z kebabami nie stanęła w środku historycznego miejsca.
Czy Labaro wciąż chce budować coś na wyspie? „Tak, ale najpierw musimy się dowiedzieć, jaką umowę zawarła gmina z Polnordem” – pisze prezes hiszpańskiej firmy.
A co i kiedy tam powstanie? „To, na co pozwoli nam nowy miejscowy plan zagospodarowania” – deklaruje Mateo. – „Nie da się niczego sensownie zaprojektować bez znajomości planu, a plan – w sensownych granicach – musi uwzględniać m.in. oczekiwania konkretnego inwestora. Tak jest na całym świecie w odniesieniu do podobnych projektów„.
Na koniec prezes Labaro jednak przyznaje, że jego firma jest gotowa wycofać się z Wyspy Spichrzów. – Uchwalenie planu oraz warunki zagospodarowania będą podstawą naszej decyzji, czy pozostaniemy na wyspie, czy nie” – ocenia. Pytany, czy firma Labaro jest gotowa odsprzedać działkę na wyspie, deklaruje: „W żadnym wypadku nie będziemy bojkotować ani utrudniać w tej sprawie działań miastu„.
Północny cypel Wyspy Spichrzów
Giełdowy Polnord wszedł do trzeciego etapu konkursu na zagospodarowanie północnego cypla Wyspy Spichrzów.
Jeśli po rozumie się z gminą Gdańsk, powstanie nowa spółka, do której gmina wniesie 2-3-hektarową działkę, a deweloper zapewni finansowanie inwestycji, uzbroi teren, zbuduje drogi i domy.
Wartość transakcji to pół miliarda złotych. Cała inwestycja ma zająć ok. 50 tys. m kw. powierzchni użytkowej. W rozliczeniu miasto ma otrzymać budynek Muzeum Bursztynu o powierzchni ok. 9 tys. m kw., który zbuduje Polnord. Zyskiem dewelopera byłyby z kolei wpływy ze sprzedaży mieszkań.
Plan zagospodarowania określa, że zabudowa mieszkaniowa nie może przekroczyć 28 proc. powierzchni. Pod usługi zostanie przeznaczone co najmniej 50 proc. Należy też stworzyć co najmniej 500 miejsc parkingowych.
W listopadzie dowiemy się, jak ma wyglądać północna część wyspy. Wtedy określone zostaną warunki współpracy i dojdzie do podpisania umowy przedwstępnej. Do maja 2010 r. ma być gotowa koncepcja architektoniczna.
Źródło:
27.8.2009
Gazeta Wyborcza str. 1 Trójmiasto
KRZYSZTOF KATKA
Przeczytaj podobne informacje:
- Kolejny krok do rewitalizacji Wyspy Spichrzów
Jest konkurs na koncepcję architektoniczną i gwarancja banków – rewitalizacja Wyspy Spichrzów coraz bliżej. Spółka deweloperska Polnord, która zarządza terenem Wyspy Spichrzów zaprosiła 10 biur... - Mało chętnych do budowy Wyspy Spichrzów
To, że do konkursu na zagospodarowanie północnego cypla Wyspy Spichrzów zgłosiły się tylko dwie firmy trzeba niestety uznać za porażkę. – Jestem przekonany, że chętnych... - Władze Gdańska zatwierdziły koncepcję urbanistyczno-architektoniczną Wyspy Spichrzów
Miasto Gdańsk zatwierdziło koncepcję urbanistyczno-architektoniczną zagospodarowania północnego cypla Wyspy Spichrzów, tym samym spełniony został warunek przedwstępnej umowy pomiędzy Gdańskiem a Polnordem – poinformowała spółka w...


