Teresa Blacharska, skarbnik Gdańska, na polecenie Pawła Adamowicza, prezydenta miasta, kazała dyrektorom wszystkich wydziałów Urzędu Miejskiego ponownie w tym roku ciąć wydatki – ustalili reporterzy „Dziennika Bałtyckiego”. To już trzecie zaciskanie pasa w tegorocznym budżecie. Według naszych informacji -największe z dotychczasowych. Szczegóły dotyczące cięć owiane są tajemnicą. Teresa Blacharska nie dostała zgody od prezydenta Adamowicza na upublicznienie szczegółowej listy zmniejszonych wydatków. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że urzędnikom udało się znaleźć 50 mln zł oszczędności. Paweł Adamowicz miał jednak uznać tę kwotę za niewystarczającą i niewykluczone, że poszukiwania oszczędności będą trwać nadal.
Wiemy, że cięcia były „demokratyczne” – dotknęły, choć nie w identycznych proporcjach, wszystkich wydziałów magistratu. Oszczędności można się zatem spodziewać zarówno w Biurze Prezydenta ds. Kultury, jak i w Wydziale Edukacji czy Sportu. Mniejszymi środkami dysponować też będą jednostki pomocnicze Urzędu Miejskiego, czyli np. Zarząd Dróg i Zieleni w Gdańsku (odpowiedzialny za remonty ulic) czy Gdańska Infrastruktura Wodno-Kanalizacyjna. Poprzednie szukanie oszczędności nie było tak drastyczne jak obecne – najpierw w styczniu, a potem w lutym 2009 roku dyrektorzy wydziałów mieli zaoszczędzić w sumie po 25 mln zł.
- Już na początku roku prezydent wspominał, że zbliża się ciężki czas i można się spodziewać dalszych cięć miejskich wydatków – przypomina Emilia Salach-Pezowicz, szefowa biura prasowego Urzędu Miejskiego w Gdańsku. W ramach walki z kryzysem zamrożono więc płace urzędników. Od początku tego roku nie są wypłacane premie. Na miejsca osób, które odchodzą na emeryturę (w tym roku będzie to 20 urzędników) nie są przyjmowani nowi pracownicy.
Urzędnicy, którym przypadło zadanie znalezienie oszczędności, wypowiadają się na ten temat niechętnie i wyłącznie anonimowo.
- Musiałem ograniczyć wydatki o jedną piątą w stosunku do i tak już zmniejszonej puli pieniędzy, która po raz pierwszy została zredukowana zimą – mówi dyrektor jednego z wydziałów. Uchwałę o korekcie budżetu na tak dużą skalę muszą jeszcze przegłosować gdańscy radni. Prawdopodobnie jednak nie stanie się to wcześniej niż w sierpniu.
Jarosław Gorecki, szef klubu radnych rządzącej Gdańskiem PO, był zaskoczony informacją o cięciach w budżecie na kolejne 50 mln zł.
- Dowiaduję się o tym od pana – przyznał wczoraj. – Trudno jest komentować tę informację na gorąco. Wiadomo, że z powodu kryzysu są mniejsze wpływy do miejskiej kasy, ale z drugiej strony trudno sobie wyobrazić dalsze ograniczanie środków na łatanie dziur w jezdniach czy chodnikach. Nim wyrazimy zgodę na cięcia, będziemy musieli ich propozycje dokładnie przeanalizować. W znacznie ostrzejszym tonie wypowiada się Kazimierz Koralewski, szef klubu opozycyjnych radnych PiS.
- Chciałbym usłyszeć od prezydenta Adamowicza jakieś konkretne, realne propozycje zwiększenia wydatków w krótkim czasie – mówi. – Do tej pory słyszymy tylko o skreślaniu wydatków, a ja bym oczekiwał aktywności na innym polu. Liczę na przedstawienie jasnej strategii i informacji, które konkretnie przedsięwzięcia będą „odchudzane” kosztem chronienia innych. Bo nie wyobrażam sobie sytuacji, że środki na wszystkie zadania są obcinane o kilka, kilkanaście procent.
Dodaje, że nie będzie dawać Pawłowi Adamowiczowi dobrych rad, bo to przecież „prezydent bierze odpowiedzialność za całą sytuację„.
Jeśli nasze informacje się potwierdzą i dotychczasowe ograniczanie wydatków z kasy Gdańska rzeczywiście osiągnie w sumie ok. 100 mln zł, to wynosić ono będzie niecałe pięć procent planowanych tegorocznych wydatków Gdańska. Zgodnie z projektem budżetu na 2009 r., wydatki miały wynieść 2 138 mln zł, w tym koszty bieżące to 1 525 mln, a inwestycyjne – 613 mln zł.
Gdańsk odchudza też swoje założenia na przyszłość. Kilka tygodni temu radni zdecydowali o „wycięciu” z Wieloletniego Planu Inwestycyjnego na lata 2010-13 zadań o łącznej wartości 231 mln zł. W ramach zmian z WPI zabrano między innymi wszystkie pieniądze przeznaczone na budowę pływalni i sal gimnastycznych.
Źródło:
28.7.2009
Polska Dziennik Bałtycki str. 6 Fakty 24
Paweł Rydzyński
Przeczytaj podobne informacje:
- Gdańsk tnie koszty
Urząd Miejski w Gdańsku musi zaoszczędzić 50 milionów złotych, by miasta kryzys tak mocno nie dotknął. Połowę już znaleziono. Reszta ma się znaleźć do końca... - Gdańsk znowu tnie koszty – o 58,6 mln zł zmiejszono wydatki w budżecie miasta na 2009 rok
Kryzys bił w gdański budżet od początku roku, jednak dopiero teraz jest aż tak odczuwalny. To już drugie tegoroczne zaciskanie pasa, ale pierwsze było praktycznie... - Budżet Miasta Gdańsk na 2008 rok
Radni Gdańska jak co roku, na grudniowej sesji Rady, będą głosować projekt budżetu miasta. Prezydent Paweł Adamowicz zaprezentował dziennikarzom najważniejsze założenia budżetu Gdańska na 2008...