- O zagospodarowaniu Młodego Miasta mówi się od 15 lat. Tymczasem do dziś Gdańsk nie ma spójnej wizji tej dzielnicy – mówi Piotr Lorens, urbanista z Politechniki Gdańskiej
Został rozstrzygnięty konkurs dla studentów IV roku architektury na zagospodarowanie Drogi do Wolności, głównej promenady Młodego Miasta. Wdzielnicy, która powstanie na postoczniowych terenach, znajdzie się siedziba Europejskiego Centrum Solidarności, centrum handlowe Stocznia, nowoczesne apartamentowce, budynki mieszkalne (część z nich to lofty w starych stoczniowych halach) i zabytki: Stocznia Cesarska oraz dziedzictwo „Solidarności“: historyczna Brama nr 2 czy sala BHP. Zgodnie z założeniami organizatorów konkursu – miasta Gdańsk i politechniki – miał on uwolnić fantazję uczestników, pozbawić ich gorsetu ograniczeń, takich jak miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego. Z 28 zgłoszonych projektów wygrała prezentacja Macieja Szylkego.
ROZMOWA Z Piotrem Lorensem
ALEKSANDRA KOZŁOWSKA: Studenci politechniki pokazali, że Młode Miasto to fantastyczne pole do popisu dla architektów i urbanistów. Co pan sądzi o zwycięskim projekcie? Maciej Szylke poprowadził kanał wzdłuż całej Drogi do Wolności, a kontrowersyjną Nową Wałową „ukrył“ w tunelu biegnącym nad bulwarem.
PIOTR LORENS: Zaproponowane rozwiązanie jest interesujące. Pomysły z wprowadzeniem kanału wciąg Drogi do Wolności były już parokrotnie zgłaszane, m.in.w opracowaniach arch. Romualda Loeglera z Krakowa. Ciekawe jest to, że przestrzeń Drogi do Wolności ma bardzo miejski charakter – co stoi w pewnej sprzeczności z obowiązującym planem. Jest to jednak na pewno dobry punkt wyjścia do dalszej dyskusji na ten temat. Takie konkursy to dobra sprawa – uruchamiają wyobraźnię, pokazują potencjał miejsca będącego przedmiotem projektów. Wmoim przekonaniu problem leży gdzie indziej, nie w tym jak ostatecznie będzie wyglądał ten główny bulwar Młodego Miasta.
A w czym?
- W tym, że mimo iż o zagospodarowaniu terenów postoczniowych mówi się od 15 lat, wciąż brakuje spójnej wizji tej dzielnicy. Pierwsze studium na ten temat powstało na zlecenia miasta już w 1995 r. Tymczasem do dziś Gdańsk nie ma uszczegółowionego planu Młodego Miasta. Miejscowy plan zagospodarowania mówi np. tylko o minimalnej wysokości nowych budynków, nie określa już maksymalnej.
Miasto tłumaczy się prawem własności. Jeśli już pojawił się inwestor i jest plan miejscowy, to nikt więcej nie powinien się wtrącać. Działka należy do dewelopera, niech więc buduje.
- Owszem, inwestorami poszczególnych budynków są firmy prywatne, ale koordynacja całości to zadanie miasta. Mamy tu przecież różnych właścicieli, różnych inwestorów, jest ZDiZ, który odpowiada za drogi, są konserwatorzy zabytków – potrzebna jest instytucja kontrolująca wszystkie te podmioty. Na Zachodzie zajmują się tym specjalne miejskie agencje, tak było np. w Rotterdamie, gdy rozwijała się dzielnica poportowa. Na mniejszą skalę zadziałało to też w Sopocie, gdzie kompleksowo przebudowano dolną część miasta. Można dyskutować na temat jej architektury, ale trudno odmówić spójności wizji i sprawności realizacji. Młode Miasto ze względu na swoją skalę, położenie wpobliżu centrum Gdańska i historię ma wszelkie warunki, by stać się prawdziwą mieszkalno- biznesową metropolitalną dzielnicą. Ważne przy tym jest to, by dzielnica ta żyła przez całą dobę i nie stała się gettem dla bogaczy. WUSA jest np. przepis, zgodnie zktórym część mieszkań wkażdym nowym apartamentowcu to lokale socjalne – efektem jest zróżnicowana tkanka ludzka. I o tym właśnie powinna decydować polityka socjalna miasta.
Jak pan sądzi, czy wpis Stoczni Cesarskiej i zabytków „Solidarności“na listę UNESCO może pomóc Młodemu Miastu?
- Niekoniecznie. Oby nie okazał się strzałem w stopę. Należy bowiem pamiętać, że naszym głównym celem jest rozwój tej dzielnicy, wpis na listę UNESCO powinien być tylko narzędziem, nie celem samym w sobie. A jeśli eksperci UNESCO przekonują, że Nowa Wałowa zaburzy integrację tego obszaru, pojawia się problem. Bo Młode Miasto to milion metrów kwadratowych powierzchni użytkowej: mieszkań, biur, sklepów – ludzie z niej korzystający muszą mieć więc zapewniony dojazd. A ze względu na istniejącą zabudowę: przychodnię przy ul. Wałowej, budynek U- Bootów i Stocznię Cesarską trudno tę ulicę poprowadzić inaczej.
PIOTR LORENS jest architektem i urbanistą, kierownikiem Katedry Urbanistyki i Planowania Regionalnego WA PG. Specjalizuje się w prowadzeniu warsztatów z zakresu urbanistyki, część z nich dotyczyła Młodego Miasta.
Więcej o Młodym Mieście w serwisie Young City
Źródło:
30.6.2009
Gazeta Wyborcza str. 2 Trójmiasto
ALEKSANDRA KOZŁOWSKA
ROZMAWIAMY O PRZYSZŁOŚCI TERENÓW POSTOCZNIOWYCH
Przeczytaj podobne informacje:
- Młode Miasto wciąż czeka
Nowa dzielnica Gdańska w planowanym kształcie powstanie dopiero za kilkanaście lat. Brakuje deweloperów. O rewitalizacji terenów postoczniowych w Gdańsku mówi się od kilku lat. Projekt... - Nowa Wałowa będzie później, Młode Miasto niestety też
Młode Miasto, wielkie centrum usługowo-rozrywkowo-mieszkaniowe na gdańskich terenach postoczniowych, na pewno nie będzie, wbrew zapowiedziom, otwarte w ciągu dwóch lat. Powodzenie inwestycji zależy od budowy... - Lokal dla Marka Kondrata tylko po przetargu
Fundacja Gdańska ogłosi przetarg, w którym wystawi atrakcyjny lokal przy ul. Długiej. Wcześniej chciała go oddać z wolnej ręki aktorowi Markowi Kondratowi. Lokal, który jesienią...