Nasza hala miała zdetronizować katowicki Spodek i być największym tego typu obiektem w Polsce. Będzie inaczej: 8 maja Łódź otwiera swoją halę, na której usiądzie więcej osób niż u nas.
To miał być nowy symbol Trójmiasta. – Dzięki największej hali w Polsce będziemy pierwszym miejscem do organizacji najważniejszych koncertów i imprez – chwalili się od kilku lat zarówno przedstawiciele Sopotu, jak i Gdańska. To było ich główne wytłumaczenie wydanych dziesiątek milionów na budowę kolosa. Plan był prosty: dziś większość dużych koncertów w kraju zgarnia katowicki Spodek. Nowa hala miała tę sytuację zmienić, a do tego być domem dla trójmiejskich drużyn sportowych – przede wszystkim sopockiego Prokomu Trefl. Od początku zakładano, że obiekt maksymalnie pomieści 15 tys. ludzi. Taka liczba pojawiała się na konferencjach prasowych, do dziś można także ją przeczytać na stronie internetowej inwestycji.
Te piękne wizje zmąciły jednak wydarzenia w Łodzi. Budowana tam hala widowiskowo-sportowa nie miała być dla naszej żadną konkurencją – miała być wyraźnie mniejsza, ale przede wszystkim miała być oddana do użytku później niż ta w Trójmieście. Sytuacja się odwróciła: budowa na granicy Gdańska i Sopotu wydłuża się w nieskończoność, a Łódź swój obiekt otwiera za trzy dni. Do tego powiększony w stosunku do pierwotnego projektu o ok. tysiąc miejsc.
Trójmiejska hala teoretycznie może pomieścić 15 tys. ludzi. – Liczba ta nie wynika z pojemności trybun, tylko z przepustowości przejść ewakuacyjnych, tj. na tej wielkości imprezę może maksymalnie zgodzić się straż pożarna – mówi Magdalena Sekuła z Urzędu Miasta w Sopocie.
W Łodzi ten limit to 13 tys. osób. Maksymalna pojemność trybun to w Trójmieście 11409, w Łodzi – 13040. U nas w przypadku koncertu, walki bokserskiej, czy konferencji tę liczbę można powiększyć o 1300 miejsc siedzących (krzesełka na płycie) lub 3600 miejsc stojących. Problem w tym, że w przypadku koncertu taka liczba będzie problematyczna, bo wykonawca musiałby śpiewać na wąskim podeście pośrodku hali, otoczony przez widzów. Przy ustawieniu sceny przy jednym z krótszych boków hali (za którą widownia musi zostać pusta) do hali wejdzie 13 tys. osób.
Aby te porównania miały jednak jakikolwiek sens, hala musi być gotowa. Sopot, który koordynuje budowę, rozstrzygnął już pierwszy etap drugiego już przetargu na wyposażenie obiektu (zgłosiło się dwóch oferentów, trwają negocjacje). Trwa też przetarg na doradcę, który pomoże w wyborze operatora hali. Na dziś termin jej oddania to 31 grudnia br.
Źródło:
5.5.2009
Gazeta Wyborcza str. 4 Trójmiasto
MT
Przeczytaj podobne informacje:
- Są chętni na dzierżawę hali na granicy Gdańska i Sopotu
Zaledwie dwie firmy złożyły wnioski o dopuszczeniu do udziału w przetargu na „Usługi polegające na zarządzaniu Wielofunkcyjną Halą Sportowo – Widowiskową na granicy miast Gdańska... - Mecz Polska – Brazylia na inaugurację hali na granicy Gdańska i Sopotu
Koniec spekulacji. Mecz towarzyski Polska-Brazylia na sto procent zostanie rozegrany 18 sierpnia na hali na granicy Gdańska i Sopotu. - Pierwszą imprezą na nowej hali... - Hala na granicy Gdańska i Sopotu zmieni nazwę
Administratorzy hali na granicy Gdańska i Sopotu szykują konkurs na nazwę dla obiektu. Wpierw jednak wybrany zostanie operator zarządzający halą. O tym, jak ważne jest...