Gdańsk nie dorobił się nigdy własnej fabryki samochodów. Nikt tu nie nawiązał walki ze sławnym elblążaninem Franzem Komnickiem, który w odległym o 50 km, mieście nad rzeką Elbląg, zbudował duży i sławny na całe Niemcy zakład motoryzacyjny. Mimo to także w Gdańsku sporo się działo. I to już od początku XX w.
O początkach motoryzacji w pruskim Gdańsku nadal wiemy bardzo niewiele. Jedynie z obrazów utrwalonych na starych fotografiach możemy wnioskować, że już przed I wojną światową samochód nie był nad Motławą czymś egzotycznym. Do naszych czasów dotrwały fotografie zasiadających w automobilach pruskich oficerów, czy często bywającej tu rodziny cesarskiej. Ze starych zdjęć wiemy też, że gdańską straż pożarną zmotoryzowano już w pierwszym dziesięcioleciu XX w. i że już wtedy po ulicach miasta krążyły ciężarówki.
Podpisanie 9 listopada 1920 r. konwencji polsko- gdańskiej – której elementem było włączenie Wolnego Miasta do polskiego obszaru celnego – sprawiło, że WMG stało się gospodarczą „furtką” II Rzeczpospolitej. To spowodowało dogodne warunki do rozwoju motoryzacji. W tym względzie tak dużo działo się tylko w Warszawie i na Górnym Śląsku. Ponieważ ludność Wolnego Miasta była niemieckojęzyczna, na tutejszych tablicach rejestracyjnych umieszczano litery DZ, a na tabliczkach przynależności państwowej – DA. Specyficzna sytuacja gospodarcza WMG sprzyjała powstawaniu tu przedstawicielstw motoryzacyjnych. Część z nich zamierała niedługo po tym, jak się otworzyła, sprzedając zaledwie kilka pojazdów mało znanych fabryk. Inne jednak przetrwały, rozwijając swoją działalność nie tylko w WMG, ale tak że w całym korytarzu pomorskim i Polsce. Przedstawicielstwo Citroena mieściło się przy Elisabethwall 9 (Wały Jagiellońskie), Fiata przy Stadtgraben 5 (Podwale Grodzkie), a Mercedesa przy Hopfengasse 74 (Chmielnej). Przy Reitergasse (Ułańska)działała firma Hidsexway, reprezentująca wGdańsku i Polsce amerykańską markę Hudson- Essex, i mająca tu własną montownię. Ciekawostką jest, że trzy gdańskie Hudsony za ję ły w 1930 r. I miejsce w rajdzie Automobilklubu Polskiego.
Mniej więcej w tym samym czasie działała nad Motławą montownia Chevroleta. Kolejna montownia pracowała w tym czasie na wyspie Holm, na terenach stoczniowych.
Obok montowni dzielnie dawały sobie tu radę także firmy karosujące podwozia. W tym miejscu warto przypomnieć, że do późnych lat 30. fabrycznym standardem było sprzedawanie samochodu jako ramy z maską, silnikiem, przegrodą czołową i zawieszeniem. Do takiego zestawu można było sobie zamówić albo jedno z fabrycznym nadwozi, albo zlecić jego wykonanie specjalistycznej firmie nadwoziowej. Najstarszym gdańskim warsztatem karoseryjnym była firma Juliusa Hybbenetha, na Fleischergasse 18/22, za ło żo na w1806 r. przez Adama Hybbenetha. Na ślad kolejnej trafiamy w aktach Archiwum Państwowego w Gdańsku – Oddział w Gdyni. Znajdują się tam dokumenty procesowe z 1929 r., w których stroną jest przedsiębiorstwo Danziger Automobil Werke c/a J. Semmerling. Siedziba firmy znajdowała się w Sopocie, przy Adolf Hitler Strasse 696. Z kolejnych dokumentów wiemy, że od Semmerlinga zakład odkupił niejaki Hugo Bender, i że w Sopocie funkcjonowała jeszcze jedna firma karoseryjna. Kolejnym producentem nadwozi wdawnym Gdańsku była Danziger Automobil – Werze Stielow & amp. Forster GmbH z ul. Elisabethwall 7.
Dzięki starym fotografiom możemy poznać także tabor, poruszający się po ulicach. Patrząc z dystansu przynajmniej 70 lat trzeba przyznać, że niewiele się zmieniło. Także wtedy większość samochodów w Gdańsku była produkcji niemieckiej. Na fotogramach odnajdujemy Mercedesy, Ople, Adlery, Kloeckner- Deutze,Vomagi, BMW, Büssing- Nagi, Kruppy, Henschle, Fordy, Audi czy Hansy.
Uzupełniały je montowane w Warszawie Polskie Fiaty, a także amerykańskie Packardy, Chevrolety i Buicki. Wspominaliśmy nieco wcześniej o montowni samochodów na terenie stoczni. Okazuje się, że ten teren ma znacznie więcej wspólnego z motoryzacją niż mogłoby się nam wydawać.
Tuż przed pierwszym września 1939 r. montowano tu sprzęt SS- Hewehr Danzig. A w czasie wojny remontowa no ciężarówki i czołgi. W tym słynne „Tygrysy”,a w 1946 r. traktory i ciężarówki z dostaw UNRRA. Ale to już zupełnie inna historia.
Prezentowane przy tekście zdjęcia pochodzą z internetowych forów, skupiających pasjonatów dawnego Gdańska. Można bez żadnej przesady stwierdzić, że forumowicze, skupieni wokół Forum Dawny Gdańsk i Wolnego Forum Gdańsk, zebrali wspólnie największą istniejącą obecnie kolekcję starych zdjęć, prezentujących gdańską motoryzację pierwszej połowy XX w. Tylko pozazdrościć.
Źródło:
30.4.2009
Gazeta Wyborcza str. 18 Trójmiasto
BARTOSZ GONDEK
Przeczytaj podobne informacje:
- Jarmark św. Dominika – reorganizacja ruchu na Starym Mieście
W związku z organizacją Jarmarku św. Dominika na terenie Starego Miasta w Gdańsku nastąpią zmiany w organizacji ruchu drogowego. 1. Miejsce robót: dzielnica – Główne... - Biuro Hanzy w Gdańsku
Władze województwa pomorskiego podpisały z władzami niemieckiego landu Szlezwik-Holsztyn oraz Wolnego i Hanzeatyckiego Miasta Hamburga akt powołania Hanse Office w Gdańsku - Takie wspólne biura... - Maciej Krupa: „Nie można zapomnieć”
Pamięć wcale nie jest łatwa. Wolimy żyć radością spokojnego dnia dzisiejszego niż dramatem przeszłości. Potrzebujemy jednak pomników i uroczystości by co jakiś czas pochylić się...