Elewacja pięknej do niedawna XIX- wiecznej kamienicy w Nowym Porcie straszy dziś jadowitą żółcią. Tego typu samowole stają się nie tylko w Gdańsku plagą. Urzędnicy twierdzą, że jest ich za mało, by temu zaradzić
Nowy Port, róg ulic Rybołowców i Na Zaspę. Świeżo „odnowioną” kamienicę widać już z daleka. Jajeczno żółty kolor, na który pomalowano parter budynku, przyciąga wzrok niczym zapalona żarówka.
- W wiaderku ten kolor wydawał się spokojniejszy – tłumaczy pani prowadząca tu sklep spożywczy LuxPlus, która zleciła malowanie. – Chciałam dobrze. Klatka schodowa na zewnątrz pomalowana jest na różowo, i ten róż nikomu nie przeszkadza. Tylko żółty okazał się zły. Może rzeczywiście trochę za ostry wyszedł.
- Nie, no kolor jest straszliwy – nie kryje niechęci pan Mirek spod jedynki. – Właścicielem budynku jest wspólnota mieszkańców, oburzona pani spod 4 zawiadomiła już miejskiego konserwatora. To przecież nie może tak zostać, to zabytkowa kamienica, kiedyś nawet wisiała tu metalowa tablica z datą: 1883, ale ktoś ją ukradł. Dopóki kamienica należała do gminy, nie była remontowana chyba od wojny. Odkąd jest wspólnota, wyremontowaliśmy wnętrze klatki schodowej, niedługo chcielibyśmy odnowić całą elewację.
Dobrze, że wspólnoty biorą sprawy w swoje ręce i remontują zaniedbane budynki. Problem wtym, że nie zawsze robią to z wyczuciem.
- Pomalowanie domu, a zwłaszcza zabytku to odpowiedzialna sprawa. We Francji działają bardzo restrykcyjne przepisy dotyczące kolorów, na jakie można malować elewacje budynków, w Niemczech to kwestia obyczaju. Tam ludzie konsultują się z sąsiadami, zanim przeprowadzą remont, unikają też wszelkich kontrowersyjnych jaskrawości – mówi Jakub Szczepański, architekt i historyk architektury.
Jego zdaniem w Polsce wytyczne na temat koloru czy użytego materiału pojawiają się za rzadko, w miejscowych planach zagospodarowania przestrzennego. Dobrym przykładem jest Sopot, gdzie wplanie zagospodarowania wyraźnie określono, że dachówki mają być czerwone, a nie zielone czy niebieskie.
- Myślę, że najważniejsza jest tu świadomość tego, że ulica to wspólne dobro, patrzy się na nią jak na całość. Nie może być więc tak, że każdy maluje sobie swój dom bez względu na to, czy wybrany przez niego kolor wpisuje się w otoczenie, czy też razi. Naturalnym kolorem gdańskich kamienic z przełomu XIX i XX wieku były jasne odcienie piaskowego. I tego powinniśmy się trzymać – mówi Szczepański.
Tego typu samowole to w Gdańsku codzienność. Należy do nich też wymiana okien w obiektach objętych ochroną konserwatorską. Konserwatorzy skarżą się, że ludzie wstawiają plastiki, absolutnie nie licząc się z uwarunkowaniami historycznymi. Jeśli wspólnota mieszkaniowa albo konserwator zauważy podobną „samowolkę” może to zgłosić do Inspektoratu Nadzoru Budowlanego. Inspektorat zaś ma prawo sprawcę ukarać mandatem.
- Niestety, pracuje tam za mało ludzi, żeby nadążyć ze wszystkimi interwencjami – mówi Janusz Tarnacki, kierownik referatu ochrony zabytków w UM w Gdańsku.
JANUSZ TARNACKI, KIEROWNIK REFERATU OCHRONY ZABYTKÓW W UM W GDAŃSKU:
Przed rozpoczęciem malowania ta pani powinna wystąpić do nas o pozwolenie. Ten żółty jest rażący. W tym przypadku nie stało się jednak nic, czego nie da się naprawić. W porozumieniu z konserwatorem właścicielka sklepiku wybierze inny kolor i ta ostra żółć zostanie zamalowana
Źródło:
24.3.2009
Gazeta Wyborczastr. 1 Trójmiasto
ALEKSANDRA KOZŁOWSKA
Przeczytaj podobne informacje:
- Gdańska administracja jedną z najtańszych w Polsce
W rankingu wydatków na administrację, który zorganizowało pismo samorządu terytorialnego „Wspólnota”, gdański magistrat został uznany za jeden z najtańszych w Polsce. Utrzymanie administracji samorządowej w... - Logotyp
* .gif, kolor, tło: biały, 3000px x 1000px » * .jpg, kolor, tło: biały, 3000px x 1000px » * .png, kolor, tło: biały, 3000px... - Gdańsk z kolorowymi paskami
Urzędnicy montują nowe tablice z numerami domów, mieszkańcom nie podoba się ten pomysł Projekt jednolitego oznakowania ulic, budynków i innych obiektów w całym Gdańsku (w...