Daniel Gabriel Fahrenheit niewątpliwie często bywał na Długim Targu. Urodził się przecież w pobliżu, w domu przy ul. Ogarnej, pod późniejszym numerem 94 (dziś błędnie 95) i tędy wiodła jego codzienna droga do Szkoły Mariackiej przy ul. Podkramarskiej – naprzeciwko plebanii
Jako młody chłopiec musiał po śmierci rodziców wyjechać na obczyznę i tam dokonał swoich największych odkryć i wynalazków. Osiągnął mistrzostwo w budowaniu termometrów o powtarzalnych wskazaniach. Jako pierwszy napełniał je rtęcią, co pozwoliło mu na stworzenie skali termometrycznej, opartej na niezawodnych punktach wrzenia i zamarzania wody. Odkrył zależność temperatury wrzenia od ciśnienia i zmierzył z wielką dokładnością ciśnienie pary nasyconej w funkcji temperatury. Był pionierem fizykiniskich temperatur, jako pierwszy zastosował kaskadową metodę chłodzenia substancji. Opisał właściwości platyny, zwanej przez niego „przy- złotem”( by e- gold). Badając zamarzanie roztworów, opisał punkt eutektyczny (najniższa temperatura zamarzania przy pewnej, ściśle określonej, proporcji składników). Zajmował się również optyką, m.in. ulepszył teleskop Newtona.
Z termometrów, jakie wykonał, do dziś zachowały się tylko dwa, w muzeum w Lejdzie. Niegdyś posiadał je także Gdańsk. Zagadką był tzw. termometr Fahrenheita, eksponowany do ostatniej wojny w Sieni Gdańskiej (obok Dworu Artusa), znany dziś tylko z fotografii. Drewniana oprawa miała kształt wydłużonego prostokąta z kolistym rozszerzeniem trochę poniżej środka. Dolną część zdobiła płaskorzeźba, przedstawiająca młodzieńca wspartego na suchym pniu. W malowanym tle można wyróżnić zarysy postaci i skrzydeł. Co przedstawiała ta alegoria? Może upadek Ikara? W środkowej rozszerzonej części mieścił się barometr puszkowy zesowato wygiętą wskazówką. Na tarczy był wygrawerowany napis: Anno1752/ Carl Gottfried Minior/ Danzig Fe cit(wykonał). Nad barometrem był termometr z potrójną skalą: po lewej Réaumura, po prawej Fahrenheita, i trzecią, niezwykle interesującą, z działkami takimi jak u Fahrenheita, wktórej jednak punkt topnienia lodu oznaczono przez zero (u Fahrenheita plus 32 st.), zeru Fahrenheita (minus 17 st. Celsjusza) odpowiadało minus 90 st., a górny koniec w obu skalach oznaczono jednakowo jako plus 90 st. Wiemy, że Michał Hanow, który prowadził w Gdańsku regularne obserwacje meteorologiczne w latach 17391752, używał termometru będącego kombinacją termometrów florenckiego i Fahrenheita. Mamy tu do czynienia z taką właśnie skalą. Z kolei René Antoine Ferchault de Réaumur (16831757) zaproponował w 1730r. – 13 lat po Fahrenheicie – skalę z punktem topnienia lodu oznaczonym jako 0 st. a punktem wrzenia wody jako 80 st.
Zaopatrzenie w nią gdańskiego termometru w1752 r., a także zastosowanie świeżo wynalezionego barometru puszkowego, czyli aneroidu, świadczy o tym, jak postępowe było tutejsze środowisko naukowe. Karol Gotfryd Minior był członkiem założonego w1742/3r. gdańskiego Towarzystwa Przyrodniczego, w którego zbiorach pozostawił zeszyt z obserwacjami meteorologicznymi. Data na termometrze wyklucza autorstwo Fahrenheita, podobnie jak niestosowany przez niego kulisty kształt zbiorniczka na rtęć. To wszystko nie zmienia faktu, że był to niezwykle cenny zabytek historyczny, związany z jego nazwiskiem. Jego zaginięcie jest niepowetowaną szkodą. Jeżeli przetrwał wojnę, to gruntowna kwerenda w zbiorach niemieckich i rosyjskich może doprowadzić do jego znalezienia i wszczęcia starań o zwrot. Na razie zastosowano inną metodę przywrócenia go mieszkańcom Gdańska. Na Długim Targu, przed kamieniczką przy rogu ul. Mieszczańskiej, stanęła w lecie ubiegłego roku budka meteorologiczna z powiększoną kopią tego przyrządu, po mistrzowsku wykonaną w metalu przez Jana Szczypkę (autorapomnika Heweliusza przed Ratuszem Starego Miasta). Budkę zaprojektowała pani architekt Hanna Klementowska, szklaną rurkę termometru o idealnie stałym przekroju wydmuchał (tonie lada sztuka!) Ryszard Napiórkowski z Uniwersytetu Gdańskiego, a przyrządy wycechował dr Dawid Kubacki z wydziału fizyki technicznej i matematyki stosowanej Politechniki Gdańskiej. Informacje w trzech językach na tabliczkach z tyłu opracował niżej podpisany. Na termometrze odczytujemy temperaturę w stopniach Fahrenheita i Celsjusza, na barometrze – ciśnienie w cm słupka rtęci i hektopaskalach. Całość przeprowadził organizacyjnie (w modnej dziś nowomowie: „logistycznie”)Zarząd Dróg i Zieleni. Miastu, które inwestycję sfinansowało, przybyła nowa atrakcja. W ten sposób nasz wielki fizyk wrócił na Długi Targ.
Źródło:
6.3.2009
Gazeta Wyborcza str. 16 Trójmiasto
ANDRZEJ JANUSZAJTIS
Przeczytaj podobne informacje:
- Kamienice na Długim Targu na sprzedaż
Kamienice naprzeciwko Fontanny Neptuna w Gdańsku zostały wystawione na sprzedaż. Agencja Rozwoju Pomorza chce się ich pozbyć w tzw. przetargu kopertowym. Chodzi o ciąg kamienic... - Na Długim Targu naleśniki zamiast rzeźb
- Artyści nie będą martwili się już o czynsz, ogrzewanie czy druk katalogu. Oczekujemy w zamian erupcji twórczości - mówi prezydent Gdańska Paweł Adamowicz. –... - Neptun zostanie (w wakacje) na Długim Targu
Gdańskie Melioracje ogłosiły przetarg na remont gdańskiej Fontanny Neptuna. Mimo to Król Mórz nie spędzi wakacji w pracowni konserwatorskiej. Przez całe lato odbywać się będą...