Patronem gdańskiej Szkoły Podstawowej nr 84 nie będzie bajkopisarz Jan Brzechwa – zdecydowali wczoraj radni. Powód? Bo pisał socrealistyczne wiersze
Spór o kandydaturę Jana Brzechwy na patrona szkoły trwał siedem miesięcy. Wybrali go uczniowie, ich propozycję zaakceptowało grono pedagogiczne i rodzice, w lutym ub.r. pozytywnie zaopiniowała komisja edukacji. Pewnie nie byłoby problemu, gdyby nie Zdzisław Kościelak, radny PiS, który przyjrzał się dokładnie życiorysowi Brzechwy.
- Znalazłem jego wiersze, w których szydził z idei niepodległościowych, naszej historii, żołnierzy Armii Krajowej, gloryfikował Stalina – mówi radny. – Nie chodzi o kilka wierszy, ale sześć tomików pisanych przez kilka lat. A wcześniej wychwalał Piłsudskiego. Czyli człowiek słaby, chwiejny, konformista i lizus.
- Byliśmy w szoku, kiedy usłyszeliśmy takie argumenty – relacjonuje Marzena Tomasiewicz, dyrektor szkoły nr 84 przy ul. Otomińskiej. – Dla dzieci Brzechwa to przede wszystkim autor bajek, wychowują się na jego utworach. Chcieliśmy, żeby szkoła nosiła jego imię, bo pasował do naszej kolorowej, kameralnej społeczności.
Wczoraj jednak plany szkoły upadły. O tym, że pisarz nie nadaje się na patrona szkoły zdecydowali gdańscy radni. I to mimo że w radzie miasta większość stanowią radni PO, którym Brzechwa jako kandydat raczej się podobał.
Przeciwko jego kandydaturze było 14 radnych (w tym trzech z PO), za Brzechwą 12 (tylko radni PO), czterech (po dwóch z PiS i PO) wstrzymało się od głosu, czterech nie przyszło na głosowanie.
- Szkoda - mówi Marcin Skwierawski, sekretarz klubu PO w Radzie Miasta Gdańska, który głosował za Brzechwą. – Wypadliśmy jak zaścianek. Błądzić jest rzeczą ludzką, wielu naszych pisarzy popełniło nie do końca poprawne wiersze w czasach stalinowskich, trudno ich te raz odsądzać od czci i wiary. Brzechwa po tym może niechlubnym okresie stał się kontestatorem systemu, a wcześniej przecież brał udział w wojnie polsko-bolszewickiej. To facet o dodatnim bilansie, wychowały się na nim pokolenia Polaków.
- Byłem przeciw – komentuje z kolei Sylwester Pruś, także radny PO. – Bo te socrealistyczne wiersze to nie był jakiś pojedynczy błąd. Mówimy o dobrych kilku latach. A my wybieramy patrona, którego całe życie powinno być wzorem do naśladowania, a nie tylko ten fragment, który dotyczy twórczości dziecięcej.
Szkoła, mimo że zainwestowała już w sztandar (na szczęście bez napisów) i zaczęła przygotowywać tablicę pamiątkową, musi szukać nowego patrona. - Nie mieliśmy już nadziei, że Brzechwa przejdzie – podsumowuje dyrektor Tomasiewicz. - Takie zarzuty, tyle szumu. Na razie nie wiemy, kogo wybierzemy. Życiorys nowego kandydata sprawdzimy bardzo dokładnie, żeby uniknąć podobnych kłopotów.
Źródło:
27.2.2009
Gazeta Wyborcza str. 3 Trójmiasto
ALICJA KATARZYŃSKA
Przeczytaj podobne informacje:
- Trzecia szansa Jana Brzechwy
Czy radni, którzy nie zgodzili się, by patronem SP nr 84 został Jan Brzechwa, zmienią zdanie? - Śmieje się z nas cała Polska - mówi... - Powtórka z Brzechwy
Jeszcze w tym miesiącu Rada Miasta Gdańska będzie ponownie głosować w sprawie nadania Szkole Podstawowej w Kiełpinie imienia Jana Brzechwy. Po tym, jak na poprzedniej... - Paweł Adamowicz: Spór o Jana Brzechwę nie przyniósł nam sławy
Uczniowie z podstawówki nr 84 w Gdańsku od wczoraj uczą się w szkole imienia Jana Brzechwy. Musieli czekać rok, aż radni dogadają się, czy Brzechwa...