Szukajmy innych pomysłów na Wyspę Spichrzów niż prowizoryczna wystawa
Przeczytałam artykuł red. Jarosława Zalesińskiego „Pomysł na wyspę”. Proponuje on, by na tym zaniedbanym, a tak ważnym fragmencie Gdańska urządzić rodzaj wystawy, pokazującej okropności wojny. W naturalnej scenerii ruin miałaby ona specjalną wymowę. W pierwszej chwili poczułam szybsze bicie serca. Ale jednak, po czasie, nabieram wątpliwości. Nie dlatego, bym chciała zostawić wyspę w spokoju. Jestem oczywiście za jej uporządkowaniem nawet jeszcze przed rozpoczęciem procesu inwestowania na wyspie. Ale wystawa dotycząca II wojny światowej to już co innego. To zbyt poważny temat. Tu nie może być miejsca na przypadkowość, ani na prowizorkę.
Rzecz w tym, że wizja czasowej wystawy jako czegoś co jest po prostu ustawieniem fotogramów, tablic i tekstów, zabija natychmiast obojętnością. Im jestem starsza, tym bardziej widzę wojnę jako wielkie pogrążenie wszystkich ludzi, które dotyka ich we wszelkich wymiarach: myślenia, uczuć, działania – czego by ich myślenie, uczucia i działania nie dotyczyły. Stałoby się zatem źle, gdyby takie, nawet tylko czasowe i zaimprowizowane Muzeum II Wojny Światowej, było muzeum obojętności. Chciałabym raczej, żeby to muzeum doświadczyło każdego, kto tam przyjdzie. Muzeum wojny ma być wstrząsające, a nie sentymentalne.
Chciałabym zobaczyć prawdę o technice wojennej i jej fałszu. Wysoka technika, szczególnie wojenna, daje wyjątkowo nieprawdziwe obietnice bezpieczeństwa. A tymczasem bezpieczeństwo możliwe jest do osiągnięcia tylko drogą tradycyjną, taką jak wspólnota, współczucie, odwaga, mądrość…
Chcę usłyszeć o maskach wojennych. Nie chcę prezentacji nadgryzionych czasem mundurów, ale prezentacji przerażającego zjawiska maski w czasie wojny. Gdy zwykli ludzie opuszczają swoje „ja” i maska munduru bierze ich w swoją moc. Przemiana zewnętrzna zmierza do przemiany wewnętrznej. Wypierają się własnej osoby. Sięgają w inny świat, wyrastają poza siebie, przywłaszczają sobie siłę ponad swoją miarę. A to rozrywa w strzępy rozum, sumienie, współuczestnictwo w byciu człowiekiem. Maska oszust, która tworzy różniące się prawdy sytuacji i osoby. Przemiana, która normalnie nie moll wojna światowa to zbyt poważny temat. Tu nie może być miejsca ani na przypadkowość, ani na żadną prowizorkę głaby zaistnieć w tak apokaliptycznym wymiarze. Do takiej prezentacji munduru nie da się przykleić sentymentalnych śmieci.
Niebłahy jest też temat obsługi wojny, biurokracji wojennej. Obozy koncentracyjne w znacznej mierze są dziełem biurokracji wojennej. Przerażająca siła biurokracji wojennej. Nie ma wojny bez biurokracji. To biurokracja zrównuje człowieka z przedmiotem, taka jest jej idea. A tego właśnie wojna potrzebuje.
Chciałabym też działu dotyczącego sumienia. Sprawa sumienia w czasie wojny, w moim widzeniu, to centralny temat życia człowieka w infernum. Demonicznego dotknięcia wojny nie uniknie żadne ludzkie sumienie. Jakie sumienia mają ci, którzy są owładnięci miłością do wojny, jakie są sumienia tych, którzy nie chcą widzieć tego, co robią, sumienia tych, którzy się przeciwstawią, sumienia udręczone niemocą albo nienawiścią.
Logicznie wynika z tego temat dobra w czasie wojny. Wojna jasno wykazuje, że człowiek nie może poprzestać po prostu na nie robieniu niczego złego. Musi być w życiu poważna nadwyżka dobra, bo nigdy nie wiemy, jak bardzo się mylimy i jak się oszukujemy. No i chciałabym, żeby tworzący muzeum zmierzyli się z fałszywymi wizjami dobra, jakie serwuje szaleństwo wojenne, w tym wojenni ludzie władzy i ich honor zbrodni. Prawda jest taka, że symbolika oczyszczenia, jaką zawsze przypisują sobie tyrani, jest w gruncie rzeczy próbą wstrzymania życia.
Ich honor, mądrość, genialny zbrodniczy umysł to rzecz zmyślona. W ogóle niczego takiego nie ma. A każda wojna dokonuje próby postawienia na piedestale honoru zbrodni. W tym ma udział znieczulająca transowość przemocy, w której traci się świadomość rzeczywistości.
Jestem więc zdania, że tylko Muzeum II Wojny Światowej – muzeum z prawdziwego zdarzenia, o jakim się ostatnio mówi, że ma powstać, może spełnić te wymagania.
Źródło:
26.2.2009
Polska Dziennik Bałtycki str. 17 Trójmiasto
Grażyna Szumska – Józefiak
Przeczytaj podobne informacje:
- Norman Davies twarzą Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku
Norman Davies, profesor Uniwersytetu Londyńskiego, zasiądzie w Radzie Programowej Muzeum II Wojny Światowej. Będzie promował na świecie wielkie przedsięwzięcie, jakim jest powstające w Gdańsku muzeum,... - Kilkuset architektów chce projektować Muzeum II Wojny Światowej
Z niesamowitym zainteresowaniem architektów z całego świata spotkał się ogłoszony w styczniu konkurs na projekt siedziby Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku. Wnioski złożyło 328... - Muzeum II wojny światowej w Gdańsku?
Na Pomysł wybudowania w Gdańsku muzeum upamiętniającego ofiary II wojny światowej, wpadł Donald Tusk. Miała to być kontrpropozycja dla projektu Angeli Merkel „Widoczny znak” i...