Korporacje taksówkowe w Gdańsku nie przyjmują nowych kierowców, a odkupienie miejsca kosztuje nawet 12 tys. zł. Władze miasta gotowe są pomóc niezrzeszonym taksówkarzom wu tworzeniu własnej firmy
Mimo protestów korporacji, od ponad roku Gdańsk nowe licencje dla taksówkarzy wydaje bez ograniczeń. Tylko od grudnia do połowy stycznia przybyło 55 kierowców. Wolny dostęp do zawodu miał wpłynąć na poprawę jakości usług i zmusić przewoźników do konkurencji cenowej, ponieważ dotąd większość z nich jeździła według identycznych stawek. Ale nic takiego się nie stało.
Nowych nie przyjmujemy Początkujący taksówkarze z urzędową licencją wkieszeni zostali odrzuceni przez gdańskie korporacje, abez nich nie mają szans na zdobycie zleceń telefonicznych ipozostaje im oczekiwać na klientów na postoju.
- Mogą tam sobie stać nawet kilka godzin bez zlecenia – mówi Wiesław Ostrowski, wiceprezes korporacji City Plus Taxi Neptun. – W efekcie wielu rezygnuje z wykonywania zawodu, nad czym my oczywiście nie ubolewamy.
City Plus Taxi Neptun to największy przewoźnik wmieście, zrzeszający 710 kierowców. - Od dwóch miesięcy nie przyjmujemy nowych, bo zaczęła się ostra walka na naszym rynku – dodaje Ostrowski.
Przyjęcia wstrzymały też pozostałe zrzeszenia. – Zleceń nie przybywa, więc i liczba kierowców nie powinna się zwiększać – uważa Janusz Ryżewski, prezes Hallo Taxi, dysponującej 270 autami. – Nowi mogą jeździć poza korporacja mi, jako tzw. małe koguty, ale z tego właściwie nie da się wyżyć. W tym zawodzie to zlecenia radiowe dają zarobek, a jak ich nie ma, to nowi szybko wracają do poprzednich zajęć. Kryzys nie omija naszej branży, wszyscy tracimy na spadku liczby zleceń. Co komendant wiedzieć powinien Niektóre „małe koguty” ostro walczą, aby pozostać na tym rynku. Trudno się im dziwić, skoro zainwestowali w samochody, kursy, kasy fiskalne. Wieczorami, w nocy „łapią” klientów przed dworcami i knajpami. Korporacje chcą i to ukrócić.
- Powstają dzikie postoje, auta pozostawiane są na zakazach – wylicza Ryżewski. – No i klienci niezrzeszonych taksówek często płacą bardzo wysokie rachunki.
Niektórzy z tych nowych, niezrzeszonych przewoźników to policjanci, którzy postanowili dorobić sobie do pensji. Po uzyskaniu od przełożonych zgody na dodatkowe zarobkowanie wyrobili licencje taksówkowe. Korporacje walczą też z nimi.
- Komendant policji w Gdańsku powinien się zastanowić, czy jego podwładny nie łamie prawa, stojąc na dzikim postoju. Zaś klient powinien wiedzieć, czy wiezie go taksówkarz, czy policjant – sugeruje Ryżewski.
Kup pan numer
Jedyną szansą dla nowych taksówkarzy na wejście do zrzeszeń dysponujących zleceniami telefoniczny mi jest kupno członkostwa w korporacji. W piątek zadzwoniliśmy pod numer podany wo głoszeniu „sprzedam numer taxi w City Plus”. Właściciel zażądał 12 tys. zł. – Zgłoś się do korporacji z informacją, że przejmiesz mój numer - poradził. - Po zdaniu egzaminu przed wewnętrzną komisją będziesz mógł odkupić moje miejsce.
- Potwierdzam, że numer można kupić – przyznaje wiceprezes Ostrowski. – Kosztuje kilka, kilkanaście tysięcy, ale cena zależy od uzgodnień ze sprzedającym, którym zwykle jest taksówkarz przechodzący na emeryturę czy odchodzący z zawodu z innych przyczyn. My w tym nie pośredniczy my.
W podobny sposób można wejść do innych gdańskich zrzeszeń.
- Nie możemy nakazać korporacjom, aby przyjmowały więcej kierowców – mówi Maciej Lisicki, wiceprezydent Gdańska. – Możemy natomiast pomóc odrzucony m przez nie taksówkarzom. Jeśli będą w stanie się zorganizować w nową firmę, to świetnie. Przygotujemy dla nich pierwsze spotkanie, jeśli tylko będą tego chcieli.
KOMENTARZ
Wysoka opłata za przyjęcie do korporacji przypomina mi formę łapówki za możliwość podjęcia lepiej płatnej pracy. Wistocie jest zaś opłatą, która ma zablokować dostęp do zawodu.
W piątek napisaliśmy o bezsilności Urzędu Ochrony Konkurencji iKonsumentów. Po zbadaniu cenników gdańskich korporacji taksówkowych urząd nie znalazł dowodów na zawarcie zmowy cenowej. Przypomnijmy: wba danych cennikach opłata początkowa zawsze wynosi 7 zł, a stawka za kilometr 2 zł.
Teraz okazuje się, że otwarcie dostępu do zawodu taksówkarza jest blokowane przez korporacje. Gdyby sprawdził to jakiś urząd, to pewnie znowu zabrakłoby dowodów na zmowę.
Niełatwo to przyznać, ale wszyscy zabiegający owprowadzenie zasad wolnej konkurencji wśród gdańskich taksówkarzy ponieśli na razie klęskę. Codziennie cenę płacą za to klienci taksówek w Gdańsku.
Źródło:
26.1.2009
Gazeta Wyborcza str. 1 Trójmiasto
KRZYSZTOF KATKA
Przeczytaj podobne informacje:
- Gdański taksówkarz – zawód zamknięty
Gdańsk chce wydać w przyszłym roku 2,5 tys. licencji nowym taksówkarzom. Propozycja korporacji taksi: 10. Kompromisu nie ma. A kierowcy taryf już udowodnili, że walcząc... - Taksówki pod lupą – zmowa cenowa w Gdańsku?
Urząd Kontroli Konkurencji i Konsumentów wszczął postępowanie w sprawie ewentualnej zmowy cenowej gdańskich taksówkarzy. Zawiadomienie do UOKiK złożyli w lipcu br. Agnieszka Pomaska (wówczas gdańska... - Kilometr wart 2 złote. Zmiany na trójmiejskim rynku taksówek
Zwiększenia liczby taksówek jeżdżących po Gdyni i Gdańsku, a nie zmian cen za przejechanie jednego kilometra boją się taksówkarze. Styczeń 2008 przyniósł bowiem w obu...