Palacze, precz ze stadionów, parków i ogródków przy lokalach – mówi gdańska Platforma Obywatelska i przygotowuje uchwałę, która wprowadzi zakaz palenia we wszystkich miejscach publicznych należących do gminy
Antynikotynowy zakaz to pomysł 32-letniej niepalącej radnej PO. – Warto walczyć o to, aby gdańszczanie oddychali powietrzem wolnym od dymu tytoniowego – przekonuje Patrycja Mlejnek-Gałęza. – Tym bardziej, że na Pomorzu wskaźniki umieralności i zachorowalności na nowotwory są najwyższe w kraju.
Zakaz palenia ma objąć parki, skwery, stadiony, kilometry nadbałtyckich plaż i setki ogródków piwnych dzierżawionych od miasta.
- We Włoszech i Irlandii antynikotynowe przepisy obowiązują od kilku lat – dodaje Mlejnek-Gałęza. – Początkowo budziły kontrowersje, ale po kilku miesiącach ludzie zaczęli dostrzegać pozytywne strony tego rozwiązania i nikt już nie narzeka.
We Włoszech, Irlandii i Norwegii antynikotynowe ustawodawstwo popiera od 70 do 80 proc. społeczeństwa. To oznacza, że „za” – jak wynika z badań – są także palacze. We Włoszech i w Irlandii sprzedaż papierosów spadła o 10 proc., ale frekwencja w pubach, restauracjach czy dyskotekach nie zmniejszyła się.
- Badania Pentora wykazały, że aż 76 proc. Polaków nie chce wdychać dymu tytoniowego. To rozwiewa wszelkie wątpliwości – przekonuje radna PO.
Wspiera ją profesor Jacek Jassem, kierownik Kliniki Onkologii i Radioterapii gdańskiej Akademii Medycznej.
- Żaden kraj, w którym wprowadzono antynikotynową ustawę, nie miał tak wysokiego poparcia społeczeństwa – mówi Jassem, który w ubiegłym roku przekonał resort zdrowia i posłów do wprowadzenia zakazu palenia we wszystkich miejscach publicznych, czyli pubach, restauracjach, kawiarniach, dyskotekach, obiektach kultury, wypoczynku i sportu. Powstająca pod nadzorem Jassema ustawa zabroni też palić na dworcach, przystankach autobusowych i tramwajowych oraz 10 m od każdego z tych obiektów. Batem będą kary finansowe. Osoby prywatne zapłacą od 20 do 200 zł, instytucje czy restauratorzy – do 20 tys. zł. Projektem ustawy zajmuje się sejmowa komisja zdrowia, która wstępnie już ją przyjęła.
- Przyjęcie ustawy przez sejm może zająć jeszcze kilka miesięcy – mówi profesor. – Dlatego udostępniłem ustawę samorządowcom, aby sprawdzili, które elementy rada miasta może wprowadzić szybciej.
Gdańsk ma 34 radnych. Aż 21 należy do PO, co daje swobodę rządzenia. Reszta to politycy PiS. Głosowanie odbędzie się prawdopodobnie w marcu. Nad projektem uchwały pracują miejscy prawnicy.
- Jak zechcą, to uchwalą wszystko, nawet zakaz jeżdżenia na rowerze – ironizuje Kazimierz Koralewski, szef klubu PiS, od 10 lat niepalący. – Nie podoba mi się pomysł ustawy, więc trudno, bym popierał uchwałę. Dlaczego? Bo palaczom też trzeba dać żyć.
Dyskusja w Polsce trwa, tymczasem kolejne europejskie kraje idą śladem Irlandii, która zakaz wprowadziła jako pierwsza, w marcu 2004 roku. Z papierosem nie wolno wejść nie tylko do restauracji czy urzędu, ale też na łódź rybacką, traktor i do służbowego samochodu. Złamanie zakazu grozi grzywną do 3 tys. euro. Personel natomiast ma obowiązek zwracać uwagę palącym i wypraszać ich z lokalu, a jeśli nie posłuchają – wezwać policję.
Od stycznia nie można palić też na Litwie. Właściciele lokali, którzy zezwolą na „dymka” klientom bądź personelowi, narażają się na grzywnę w wysokości 1,4 tys. euro. Z kolei we francuskich barach, restauracjach i miejscach pracy od nowego roku można oddawać się nałogowi tylko w szczelnych palarniach. W szkołach i szpitalach – nigdzie. W dodatku rząd francuski zobowiązał się do pokrycia jednej trzeciej kosztów kuracji antynikotynowej osób, które zdecydują się rzucić palenie. Zakaz palenia obowiązuje też w Hiszpanii, Szwecji, Szkocji i na Malcie.
Mniej palaczy na przystankach
Od siedmiu miesięcy w Gdańsku nie można palić na przystankach autobusowych i tramwajowych. Kara za nieposłuszeństwo to mandat od 20 do 100 zł. Straż miejska pouczyła już 810 osób i wystawiła 350 mandatów.
- Z miesiąca na miesiąc wypisujemy coraz mniej mandatów, ludzie się przyzwyczajają – mówi Paweł Kwiatkowski, rzecznik gdańskich strażników. – Choć coraz częściej walczymy z wandalami zrywającymi tabliczki informujące o zakazie. Niestety, nikogo nie udało nam się przyłapać na gorącym uczynku.
Podobne przepisy obowiązują w Toruniu, Bielsku-Białej, Rzeszowie, Poznaniu i Olsztynie, gdzie zakaz wszedł w życie w kwietniu ub.r. I tam mieszkańcy powoli godzą się z oczekiwaniem na tramwaj lub autobus bez papierosa w ręku. – Ludzie już wiedzą, że pod wiatą nie wolno palić, a my mamy mniej pracy – mówi Jarosław Lipiński, zastępca komendanta straży miejskiej w Olsztynie.
Źródło:
Gdańscy radni PO proponują: zakaz palenia
KATARZYNA WŁODKOWSKA ALICJA KATARZYŃSKA
GW Trójmiasto
Przeczytaj podobne informacje:
- Zakaz palenia na gdańskich plażach zacznie obowiązywać już w lipcu
Zakaz palenia na gdańskich plażach będzie obowiązywał już za dwa tygodnie, od 24 lipca. Po tym, jak trójmiejskie media nagłośniły sprawę budzącej kontrowersje uchwały, która... - Gdańsk rozszerza strefy z zakazem palenia. Jednak nadal nie dotyczy to pubów i restauracji
Ubiegłoroczny zakaz palenia na gdańskich przystankach autobusowych utarł nosa palaczom. Wprowadzenie kolejnych stref bez przysłowiowego dymka, to już prawdziwa wojna z nałogowcami. Zakaz palenia jeszcze... - Radni proponują zakupy bez folii
Gdańscy radni będą promować sklepy używające toreb papierowych zamiast foliówek. Apelują też do prezydenta o rezygnację z reklamówek w materiałach promocyjnych. - W samym tylko...