Władze miasta nie rezygnują z pomysłu ulokowania 55-metrowego hotelu w okolicach deptaka prowadzącego do mola w Brzeźnie. Po protestach ekologów i radnych z komisji rozwoju przestrzennego plan sytuujący hotel po lewej stronie deptaka zawieszono do końca roku, dopóki nie zostaną przeprowadzone badania wpływu inwestycji na ujęcie wody. Jak udało nam się dowiedzieć, wstępne wyniki badań nie zezwalają na postawienie tam wysokościowca, bo jego fundamenty naruszą wody gruntowe.
Władze miasta postanowiły więc postawić hotel po prawej stronie deptaka, w miejscu po ośrodku wczasowym MON. Koncepcję planu pokazali radnym na posiedzeniu komisji rozwoju przestrzennego projektanci z Biura Rozwoju Gdańska. Na 1,7-hektarowym terenie zabudowa usługowa (turystyka, rekreacja, sport, gastronomia) ma stanowić 20 procent powierzchni (pozostała część to zieleń), ale zamiast wcześniej planowanego budynku wysokiego na 16 metrów pojawił się projekt 55-metrowego. – Po konsultacjach z ekspertami dokonaliśmy zmian w Studium Lokalizacji Obiektów Wysokościowych – tłumaczą projektanci. – Chcemy osie ul. Hallera, pasa startowego i deptaka zakończyć jedną 55-metrową dominantą, która także byłaby widoczna z morza.
Tymczasem ekolodzy nie chcą słyszeć o żadnych wysokościowcach w pasie nadmorskim. – W przestrzeni rekreacyjnej nie powinno być wysokich budynków, ludzie chcą tutaj odpoczywać – tłumaczy Joanna Lepczak-Michalska z Polskiego Klubu Ekologicznego. – A poza tym postawienie takiego giganta będzie miało negatywny wpływ na ujęcia wody i na środowisko.
Ten wpływ bada Państwowy Instytut Geologiczny. Badania obejmują cały pas nadmorski, a wyniki mają być gotowe w listopadzie. Jednak już teraz wiadomo, że są miejsca, w których wysokościowiec naruszy wody gruntowe.
Nowa lokalizacja 55-metrowego hotelu wzbudziła dyskusję wśród radnych. Przewodnicząca komisji rozwoju przestrzennego Małgorzata Chmiel ma nadzieję, że wyniki badań wykażą, że wysokościowce nie będą mogły stanąć w żadnym miejscu przy deptaku prowadzącym na molo. Zgadza się z nią Krystian Kaczmarek, który miejsca na wysokościowce widzi np. w Letnicy czy na Młodym Mieście. Za to absolutnie nie zgadza się z nimi Mirosław Zdanowicz.
- Wiele razy, jak wracałem statkiem do Gdańska, nie wiedziałem, czy to miasto czy wieś – wspomina radny. – Brakowało charakterystycznych punktów, wieżowców.
Także Wiesław Bielawski, zastępca prezydenta ds. polityki przestrzennej, jest zdania, że pas nadmorski to doskonałe miejsce na 55-metrowy hotel. – Jest to miejsce, które wykorzystuje wszystkie walory turystyczne Gdańska – wodę, plażę, przyrodę – wylicza prezydent.
- Tylko co to za kontakt z przyrodą z wysokości 55 metra – pytają zdumieni ekolodzy.
Źródło: Katarzyna Szcześniak, POLSKA Dziennik Bałtycki.
Przeczytaj podobne informacje:
- Kontrowersyjny hotel w Parku Nadmorskim
Tuż przy deptaku prowadzącym na molo w Brzeźnie może powstać hotel-wieża dla nawet 1 tys. gości. Propozycja miejskich planistów już budzi kontrowersje.Biuro Rozwoju Gdańska opracowało... - Wieżowce w gdańskim pasie nadmorskim?
Miasto chciałoby, żeby w pasie nadmorskim w Gdańsku powstały budynki mieszkalne, usługowe, nawet wieżowce. Tymczasem ekolodzy podważają rzetelność badań terenu. I planują przeprowadzić własne Pas... - Co dalej z hotelem w Pasie Nadmorskim?
[flashvideo filename=video/2008_01_22_-_protest_mpzp.flv /] ...
Widzę, że panowie z BRG się uparli i nie ustąpią. Jestem przeciwnikiem stawiania wieżowców w tym miejscu. Jest miejsce na nie od Piastowskiej w stronę Sopotu (np. w okolicach hali) lub bardziej w stronę Hallera. Dlaczego nie można odsunąć tego hotelu w stronę brzeźnieńskiej pętli? Wilk syty i owca cała. Gdyby BRG przedstawiło opinii publicznej projekt nie kolidujący z deptakiem i byłaby obietnica ze strony prezydenta i PO, że nie jest to początek, a koniec wysokościowców w tym rejonie to myślę, że część umiarkowanych przeciwników mogłaby zaakceptować taki układ. No ale podejście BRG my chcemy tam hotel i już, nie wchodzi w rachubę. Co do słów radnego Zdanowicza. Hmmm, powiem tak, jak ktoś ma kompleksy to idzie z tym do psycholożki, a nie architekta aby ten postawił mu wieżowiec. Spore rozczarowanie słyszeć takie uzasadnienie od radnego Miasta Gdańska. Może ostatnio przyznana nagroda za przestrzeń publiczną da tym „specjalistom” do myślenia.
Jak w BRG pracują tacy „specjaliści” to co się dziwić. A zresztą czego wymagać jeżeli o rozwoju miasta, o jego kształcie na przyszłe pokolenia decyduje partia polityczna, a nie prawdziwi eksperci?
Poziom tych specjalistów można też poznać na przykładzie lasu w Ujeścisku, i nie tylko. Żenada.