Gdańska PO ma dość czekania na antynikotynową ustawę. Sama postanowiła wyrzucić palaczy z plaż, parków i placów zabaw. Prezydent miasta jest przeciwny
Projekt uchwały trafi na czerwcową sesję Rady Miasta Gdańska. Obejmuje m.in. molo w Brzeźnie czy park Kuźniczki we Wrzeszczu. Jeśli zostanie przegłosowany, zacznie obowiązywać pod koniec lipca.
- Jestem za ograniczaniem palenia w miejscach publicznych, ale zamiast tworzyć prawo, które może okazać się nieskuteczne, lepiej skupić się na edukacji społeczeństwa i profilaktyce – mówi Paweł Adamowicz, prezydent Gdańska.
Krytyka nie zraża pomysłodawczyni zakazu.
- Prezydent ma prawo do własnej opinii, ale to radni podejmują decyzje – mówi radna Platformy Patrycja Mlejnek-Gałęza. – Chcemy chronić niepalących. Wskaźniki umieralności na raka są na Pomorzu najwyższe. Warto zadbać o świeże powietrze, szczególnie tam, gdzie są dzieci.
- Nie chcemy jednak tworzyć śmiesznego prawa, dlatego zakaz będzie obowiązywał tylko na plażach strzeżonych, bo tam łatwiej wyciągnąć konsekwencje – dodaje jej kolega klubowy Tomasz Słodkowski. – Ludzie muszą wiedzieć, że gdy korzystają z miejsc publicznych, miasto zapewnia im ochronę przed niebezpieczeństwami i czystość. Nikt przecież nie chce, by dziecko tarzało się w petach. A czekać na ustawę nie chcemy, bo kłótnie w Sejmie mogą jeszcze potrwać.
Wprowadzenia podobnych przepisów nie wykluczają Gdynia i Sopot.
- Zakaz palenia na placach zabaw rozważamy bardzo poważnie – mówi wiceprezydent Sopotu Paweł Orłowski. - Zanim zdecydujemy się na podobny krok na plażach i w parkach, najpierw chcemy zobaczyć, jak zakaz sprawdza się w Gdańsku.
Karaniem niepokornych palaczy miałaby zająć się straż miejska. Ma już wprawę, bo w Gdańsku prawie od roku nie można palić na przystankach tramwajowych i autobusowych. Za nieposłuszeństwo można zapłacić od 20 do 500 złotych. Strażnicy pouczyli już 956 osób, a 581 wlepili mandaty.
- Ludzie zaczynają się przyzwyczajać i coraz rzadziej sięgają po papierosa na przystanku – zapewnia Paweł Kwiatkowski, rzecznik straży. – Tak samo będzie z plażami czy parkami. I proszę się nie martwić, że powstanie martwy przepis. Poradzimy sobie.
PO ma większość w radzie miasta. Klub kilka miesięcy temu dał zielone światło radnej Mlejnek-Gałęzie do przygotowania uchwały. Nie przesądza to jednak przegłosowania dokumentu. PiS jest przeciwko, a klub PO podzielony. Oliwy do ognia doleje zapewne sprzeciw prezydenta.
- Durny pomysł – mówi Piotr Dzik (PO). – Skupmy się na realnych problemach mieszkańców.
Marcin Skwierawski: – Mam mieszane uczucia. Obawiam się, że to ograniczenie okaże się trudne do wyegzekwowania.
Uchwały broni natomiast Agnieszka Pomaska, wiceszefowa rady. – To nie zakaz, a wydzielenie miejsc wolnych od dymu tytoniowego. Świetny pomysł, liczę, że klub się teraz nie wycofa.
Pomysłodawcy w obronie przed krytyką wyciągają dodatkowo badania opinii publicznej. Według Pentora aż 76 procent Polaków nie chce wdychać dymu tytoniowego.
- Czyli za są nawet palacze – przekonuje radna Mlejnek-Gałęza. – To chyba wystarczający argument.
Tymczasem w Sejmie trwają prace nad ustawą antynikotynową. Pomysłodawcą jest profesor Jacek Jassem, kierownik Kliniki Onkologii i Radioterapii gdańskiej Akademii Medycznej, który przekonał resort zdrowia oraz posłów do wprowadzenia zakazu palenia we wszystkich miejscach publicznych. O dymku będzie można zapomnieć w pubach, restauracjach, kawiarniach, dyskotekach, obiektach kultury, wypoczynku i sportu, a nawet w samochodach. Ustawa zabroni też palić na dworcach, przystankach autobusowych i tramwajowych oraz 10 metrów od każdego z tych obiektów. Wyjątki – więzienia, areszty, policyjne izby zatrzymań, koszary i szpitale psychiatryczne. Batem będą kary finansowe. Osoby prywatne zapłacą od 20 do 200 złotych, instytucje czy restauracje – do 20 tysięcy złotych. Ustawa prawdopodobnie trafi pod obrady Sejmu jeszcze przed wakacjami.
- Ten zakaz to przesada – uważa jednak Ewa Kopacz z Platformy, szefowa sejmowej komisji zdrowia, lekarz pediatra. – Bo jak można zabraniać ludziom palić nawet we własnych autach? Radni PO też niepotrzebnie wychodzą przed szereg. Lepiej skupmy się na edukowaniu ludzi i dopłacaniu do kuracji antynikotynowej niż utrudnianiu życia dorosłym ludziom.
Inicjatywy broni PiS.
- Dzięki takim działaniom mniej ludzi pójdzie do piachu – ripostuje Tadeusz Cymański z Prawa i Sprawiedliwości. – Rocznie z powodu nałogu tytoniowego umiera 60 tysięcy Polaków. Z powodu biernego palenia 9 tysięcy. Dlatego niezbędna jest ustawa wprowadzająca bezwzględny zakaz palenia w miejscach publicznych. W Norwegii, Irlandii czy we Włoszech antynikotynowe przepisy też budziły kontrowersje, a teraz wszyscy się cieszą. Ba! Spadła sprzedaż papierosów o 10 procent, a klientów w pubach czy dyskotekach nie brakuje. Po prostu zbliżamy się do standardów unijnych.
Jako pierwsza zakaz palenia nie tylko w miejscach publicznych, ale też barach czy kawiarniach wprowadziła w marcu 2004 roku Irlandia. Dziś nie można też palić na Litwie, we Francji, w Hiszpanii, Szwecji, Szkocji i na Malcie. Zgodnie z założeniami do 2009 roku cała Unia Europejska ma być wolna od dymu w miejscach publicznych.
Źródło:
Platforma walki z palaczami
KATARZYNA WŁODKOWSKA
GW Trójmiasto
Przeczytaj podobne informacje:
- Gdańscy radni PO proponują: zakaz palenia
Palacze, precz ze stadionów, parków i ogródków przy lokalach – mówi gdańska Platforma Obywatelska i przygotowuje uchwałę, która wprowadzi zakaz palenia we wszystkich miejscach publicznych... - Gdańsk rozszerza strefy z zakazem palenia. Jednak nadal nie dotyczy to pubów i restauracji
Ubiegłoroczny zakaz palenia na gdańskich przystankach autobusowych utarł nosa palaczom. Wprowadzenie kolejnych stref bez przysłowiowego dymka, to już prawdziwa wojna z nałogowcami. Zakaz palenia jeszcze... - Lokalbezpapierosa.pl
Problem palenia papierosów w miejscach publicznych jest coraz częściej podejmowany nie tylko przez osoby niepalące, ale również przez samych palaczy. Czy zakazać palenia w miejscach...


