Radni PiS, w trakcie czwartkowych obrad rady miasta zwrócili się do prezydenta Gdańska z apelem o zabezpieczenie w budżecie gminy 300 tys. zł dla ofiar „Bolka”. O poparcie poprosili radnych PO. – Już szybciej zgodzimy się na wsparcie ofiar Kaczyzmu – odpowiedzieli politycy Platformy.
- Naszym obowiązkiem jest pamiętanie o ofiarach SB – tłumaczył wniosek Kazimierz Koralewski, szef klubu PiS w radzie. – Współpracownicy cieszą się dobrymi posadami, wysokimi emeryturami, a represjonowani nie mają na lekarstwa. Musimy wesprzeć poszkodowanych przez „Bolka”.
Koralewskiemu przerwał Bogdan Oleszek, przewodniczący rady (PO), stoczniowiec. – A dlaczego ograniczacie się tylko do poszkodowanych przez agenta „Bolka”? Przecież TW było znacznie więcej, czasu by nie starczyło na ich wymienienie. Pytam jako pracownik Stoczni Gdańsk.
Odpowiedź nie padła. Głos zabrał szef klubu PO Jarosław Gorecki: – Nasz klub nie ma zamiaru zajmować się takimi bzdurami!
Przerwał mu prezydent Paweł Adamowicz (też PO). – Po pierwsze nic nie wiemy o ofiarach „Bolka”. Po drugie, nie przedstawiliście [radni PiS-red.] ani jednego nazwiska, ilu jest poszkodowanych, jak ucierpieli na zdrowiu. I na koniec – dlaczego tylko 300 tys. zł? Może 10 mln zł lepiej przekazać na ten fundusz? – drwił prezydent. – Wykazaliście zero profesjonalizmu. Nie kieruje wami żadna troska, liczycie na efekt. To wszystko.
I poradził: – Zresztą, jesteście dość zamożną partią. Może sami powołacie taki fundusz? Albo sprzedacie swoją siedzibę w Warszawie? – zakończył.
Odpowiedź znów nie padła, bo głos zabrał radny Marcin Skwierawski (PO). – Nie kompromitujcie tej rady! - grzmiał. - Lepiej powołać fundusz ofiar Kaczyzmu, bo rządziliście tylko dwa lata, a wyrządziliście więcej krzywd niż niejeden agent.
- Kolego Skwierawski, nie zwracaj się do nich [radnych PiS-red.]. Nie ma sensu. Przecież dostali wytyczne od swojego herszta [posła Jacka Kurskiego-red.] – denerwował się radny PO Jerzy Borowczak, uczestnik Sierpnia 1980 roku. – Oni nie myślą samodzielnie, są sterowani. Zadzwoń może do herszta?
Ta wypowiedź zakończyła dyskusję. Rozpoczęło się głosowanie. 12 głosów PiS za apelem nie wystarczyło na przeforsowanie wniosku. 18 radnych PO było przeciw. Po wszystkim głos zabrał Kazimierz Koralewski. – Usłyszeliśmy tu wiele inwektyw, ale nie będziemy odpowiadać pięknym za nadobne. Nie mamy zamiaru zniżać się do waszego poziomu – podsumował radny PiS.
Wszystkiemu przyglądało się kilku członków Młodych Demokratów, młodzieżówki PO, którzy zjawili się na obrady z transparentami. Na jednym z nich widniało hasło: „1983 – Kiszczak i Urban. 2008 – Kamiński i Kurski. Kontynuatorzy?”. Zbierali też wśród radnych PO pieniądze na odprawę dla Wiesława Kamińskiego z PiS, który wyszedł z inicjatywą powołania funduszu na rzecz ofiar TW „Bolka”.
- Gdy Lech Wałęsa otrzymał nagrodę Nobla, Urban wszystko bagatelizował. Nazywał byłego prezydenta „zwykłym obywatelem”. Teraz politycy PiS z taką samą ignorancją mówią o Lechu Wałęsie – tłumaczył Adam Nieroda z MD. – Ta cała akcja to zwykła hipokryzja. Już tym bardziej w ustach Kamińskiego, wyrzuconego z PO za złe rozliczenie delegacji, a teraz walczącego z PZU. Firma postanowiła go zwolnić za brak kwalifikacji, a ten zażądał półmilionowego odszkodowania. PZU nic mu nie da, więc sami postanowiliśmy pomóc. Może to go uspokoi? Szkoda tylko, że udało się zebrać tylko 98 groszy, ale to dobry początek.
Z inicjatywą powołania funduszu finansowego, którego celem ma być pomoc materialna represjonowanym z powodu donosów agenta SB TW „Bolek” radni PiS – Wiesław Kamiński i Kazimierz Koralewski – w imieniu całego klubu wystąpili do prezydenta we wtorek. Sam pomysł narodził się z kolei na poniedziałkowym wiecu pod pomnikiem Poległych Stoczniowców. Działacze i sympatycy partii manifestowali tam w obronie książki o Lechu Wałęsie przygotowanej przez dwóch historyków IPN.
- List radnych Prawa i Sprawiedliwości jest kolejnym dowodem na to, że traktują oni historię instrumentalnie podporządkowując ją doraźnym interesom politycznym - odpowiedział we wtorek Paweł Adamowicz i dodał, że utworzenie takiego funduszu nie leży w gestii gminy. Dlatego radni PiS postanowili zwrócić się w trakcie czwartkowych obrad z tym samym apelem do całej rady.
Źródło:
Gazeta Wyborcza Trójmiasto
Katarzyna Włodkowska, Gdańsk
http://miasta.gazeta.pl/trojmiasto/1,35612,5397961,Gdanscy_radni_poklocili_sie_o_Lecha_Walese.html
Przeczytaj podobne informacje:
- Gdańscy radni chcą wiedzieć co myślisz o kontrowersyjnych sprawach
Radni PO, którzy wspólnie tworzą stronę www.mojradny.pl postanowili wyjść na przeciw potrzebom gdańszczan chcących zabierać głos w ważnych kwestiach i na swojej stronie internetowej stworzyli... - Gdańscy radni się bronią
- Jeszcze raz stanowczo podkreślam! Nie spotykamy się dziś dla pieniędzy, lecz by ruszyć z pracą nad uchwałami – zaczął wczorajszą sesję Rady Miasta Gdańska... - Gdańscy radni PiS: Wałęsa musi się wybronić
Kłótnia o Lecha Wałęsę i likwidacja przedszkoli – te tematy zdominowały wczorajszą sesję rady miasta. Gdańscy radni PiS sprzeciwili się przekazaniu przez miasto 130 tys....