Zarośnięte trzciną i krzakami, zaśmiecone bagniste brzegi oraz mała zatoka wypełniona jedenastoma zbutwiałymi wrakami drewnianych kutrów rybackich, porzuconych przez właścicieli jeszcze w latach 80. Tak wygląda dzisiaj lewy brzeg Martwej Wisły, pomiędzy mostem wantowym a rafinerią Lotosu.
Władze Gdańska deklarują, że przylegające do rzeki tereny będą służyć turystyce i rekreacji wodnej. Promują też program ożywienia gdańskich szlaków wodnych. Prywatni inwestorzy już budują przystanie. Byłoby ich więcej, gdyby nie takie bariery, jak zbyt krótkie terminy dzierżawy działek nadwodnych.
Cmentarzysko kutrów nad Martwą Wisłą jest świadectwem niespełnionych marzeń o morskich podróżach ludzi, którzy na przełomie lat 70. i 80. zaczęli wykupywać je od rybaków, aby przebudowywać na stylowe żaglowce.
Przed dwoma laty byli chętni do zakupienia terenu okalającego zatokę i wydobycia na własny koszt wraków. Okazało się, że miasto sprzedało działki wokół zatoki szwedzkiej firmie i w rezultacie nie ma do niej dostępu od strony lądu.
Gdańsk przeżywa okres gwałtownego rozwoju żeglarstwa. Miejska marina nad Motławą pęka w szwach. Podczas imprez żeglarskich nie mieści już wszystkich uczestniczących w nich jachtów. W gdańskich jachtklubach i ośrodkach żeglarskich panuje tłok. Tymczasem nad Martwą Wisłą nie brakuje wolnych terenów. W zatoce, w której zalegają rozpadające się wraki, można by zacumować przy pomostach kilkadziesiąt jachtów i łodzi. Na terenie nadwodnym, przylegającym do niej od wschodu mogłyby powstać następne przystanie. Nikt jednak nie wyłoży własnych pieniędzy w sytuacji, gdy miasto proponuje krótkoterminowe dzierżawy, co nie gwarantuje nawet zwrotu nakładów na inwestycję.
- Przed rokiem złożyłem podanie o wydzierżawienie działki Skarbu Państwa nad Martwą Wisłą – mówi Arkadiusz Marzec. – Okazało się, że dzierżawiła ją firma, która nic na niej nie zrobiła. Firma ta miała podpisaną umowę na pięcioletnie użytkowanie z możliwością przedłużenia. Zrzekła się dzierżawy i wtedy złożyłem wniosek. Na działce chciałem zbudować przystań i założyć szkółkę żeglarską dla młodzieży. Przez rok musiałem starać się o uzyskanie zezwolenia oraz opinii Ministerstwa Środowiska, Urzędu Morskiego w Gdyni i Kapitanatu Portu Gdańsk. Przedstawiłem te dokumenty i wniosek o wydzierżawienie działki w urzędzie. Otrzymałem odpowiedź, że mogę otrzymać dzierżawę, na drodze przetargu, na trzy miesiące. Po tym terminie miałbym ponownie starać się o dzierżawę. W tej sytuacji nieopłacalne jest nawet zasianie trawy. Tereny nad Martwą Wisłą są składowiskiem różnych odpadów i śmieci, zwożonych z przyległych osiedli. Biwakują tam bardzo licznie konsumenci tanich win – kończy Arkadiusz Marzec.
Anna Dyksińska z Referatu Informacji i Komunikacji Społecznej UM w Gdańsku przytacza kilka programów, które w przyszłości mają zmienić wodny „krajobraz” Gdańska. I tak w 2007 roku opracowano „Strategię i koncepcję rozwoju sieci przystani rekreacyjnych na wodach śródlądowych Miasta Gdańska”.
- Przedstawiono w niej możliwości budowy infrastruktury, służącej turystyce i rekreacji wodnej oraz lokalizacji przystani i uruchomienia tramwaju wodnego w Gdańsku. Wydział Architektury Urbanistyki i Ochrony Zabytków przedstawił w sumie 27 lokalizacji - wylicza Dyksińska. Wydział Programów Rozwojowych sporządził wniosek do Wieloletniego Planu Inwestycyjnego na lata 2008-2012. W związku z tym, na wniosek Wydziału Programów Rozwojowych została zablokowana sprzedaż, najem i dzierżawa tych terenów miasta na dłuższy okres.
Majątek bez właścicieli
Anna Stelmaszyk- Świerczyńska, zastępca dyrektora ds. technicznych Urzędu Morskiego w Gdyni
- Nie usuniemy wraków, choć Martwa Wisła zalicza się do wód morskich, które podlegają naszemu urzędowi. Leżą one poza torem wodnym na Martwej Wiśle, a tym samym nie zagrażają bezpieczeństwu żeglugi. Wraki mogłyby być wydobyte na koszt inwestora, który zakupiłby lub wydzierżawił teren na zatoczką. Jednakże procedura uzyskania na to zgody naszego urzędu jest skomplikowana, bo w świetle prawa wraki są nadal mieniem będącym własnością niedoszłych armatorów żaglowców. Najpierw urząd musiałby poszukać i powiadomić ich, za pośrednictwem ogłoszeń zamieszczonych w prasie, że powinni zabrać swoją własność. Po upływie wymaganego przepisami czasu można by ewentualnie wydać zezwolenie na wydobycie wraków.
Źródło:
Jacek Sieński
POLSKA Dziennik Bałtycki
http://gdansk.naszemiasto.pl/wydarzenia/863292.html
Przeczytaj podobne informacje:
- W Gdańsku szukają milionów brakujących do modernizacji wysypiska w Szadółkach
Gdańsk wstrzymuje realizację wielu inwestycji, by znaleźć fundusze na budowę stadionu Baltic Arena i Europejskiego Centrum Solidarności. Tymczasem, okazało się, że miasto musi ponieść znaczne... - Opóźnienia w realizacji nowego wysypiska odpadów komunalnych w Gdańsku
Dzisiaj (29.02) mija kolejny termin składania ofert na przetarg nieograniczony dotyczący projektowanie i budowy zakładu unieszkodliwiania odpadów w Gdańsku Szadółkach. Nie zostanie przyjęta żadna propozycja,... - Mniej abonamentów, aut przybywa, a gdańska Straż Miejska nie widzi problemu
Zabytkowe gdańskie Główne Miasto, strefa znajdująca się pod ścisłą ochroną konserwatorską, stała się wielkim parkingowiskiem. Ubywa chodników i zieleńców, przybywa miejsc do parkowania samochodów. Na...