Dokładnie o północy w piątek skończyła się kadencja gdańskich radnych. Do tego czasu rajcy powinni wynieść wszystkie swoje rzeczy z siedziby Nowego Ratusza. Powinni, ale? większość zbagatelizowała ten obowiązek. Z 34 szafek tylko 16 zostało opróżnionych w całości. Jednym z tych, którzy do wyprowadzki podeszli z sercem, był Piotr Dzik z PO.- Pakując się zabrałem ze sobą nawet stare budżety. Położę je w domu na półce, może kiedyś do czegoś się przydadzą. Poza tym mają dla mnie wartość sentymentalną – podkreśla radny.
Teoretycznie dzisiaj już nikt nie powinien otrzymać kluczy do pomieszczeń w radzie. Wyjątkiem będzie przewodniczący Rady Miasta Bogdan Oleszek. Choć pakować swój gabinet zaczął w piątek, nie udało mu się wynieść wszystkich rzeczy.
- Spędzałem w tym gabinecie bardzo dużo czasu. Przyjmowałem mnóstwo interesantów, więc tych rzeczy nazbierało się sporo – podkreśla Oleszek.
Dokumenty, zdjęcia, rysunki satyryczne – większość z nich zniknęła z gabinetów. Śladem po nich są dziury w ścianach. Ale i te już niedługo przestaną być świadkami czwartej kadencji Rady Miasta Gdańska. Budynek Nowego Ratusza czeka bowiem wielkie malowanie.
Źródło:
Dziennik Bałtycki
Malowanie zatrze ślady
(MAR)
Przeczytaj podobne informacje:
- Letnica: wszyscy o nas zapomnieli
- Czy rewitalizacja dzielnicy ma polegać na tym, że nas stąd wysiedlą – pytają ci, którzy mają mieszkać w sąsiedztwie Baltic Areny. Rodziny z domów... - Radni z Gdańska na (inter)wizji
Gdańscy radni najwyraźniej nie chcą pozostawać w tyle za swoimi kolegami z Warszawy, Poznania czy Dąbrowy Górniczej i też pragną, by sesje Rady Miasta były... - Radni nie mają tradycyjnych strojów
Gdańscy samorządowcy są jednymi z najlepiej zarabiających w Polsce. Przez pięć miesięcy kadencji, każdy z radnych zainkasował z tytułu diet 12,5 tysiąca złotych. Mimo to...