Choć konstrukcja hali widowiskowo-sportowej na granicy Gdańska i Sopotu zobacz na mapie Sopotu pnie się w górę, w środę Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gdańsku uchylił decyzję związaną z pozwoleniem na jej budowę. – To efekt ciągłej ignorancji urzędników, będą kłopoty z jej otwarciem – ostrzega prezes spółdzielni mieszkaniowej Żabianka.
Warta 197 mln zł, największa w Polsce hala widowiskowo-sportowa powstaje od marca 2007 r. Zakończenie budowy zaplanowano na grudzień. Dwa miesiące mają trwać odbiory, a na wiosnę 2009 r. w hali będą mogły odbywać się pierwsze imprezy.
Plany są bardzo ambitne: co tydzień mają tam być organizowane imprezy sportowe (np. mecze koszykówki), a oprócz nich hala ma stać się areną 100 innych imprez rocznie (głównie muzycznych). Atutem ma być pojemność obiektu, która w konfiguracji „koncertowej” pomieści 15 tys. osób. To będzie rekord Polski, bo katowicki Spodek może pomieścić tylko 14 tys. fanów muzyki.
Ale na budowie gdańsko-sopockiej hali – a właściwie na sali sądowej – pojawiły się kłopoty. W środę Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gdańsku uchylił decyzję wojewody, która wykluczała mieszkańców Żabianki jako stronę w procesie wydawania pozwolenia na budowę hali.
- To oznacza, że głos mieszkańców będzie musiał być wzięty pod uwagę – cieszy się Dariusz Petrowski, prezes Spółdzielni Mieszkaniowej Żabianka. – Nie jesteśmy przeciwko samej hali. Ale chodzi nam, by urzędnicy nie uciekali od problemów, które dotkną mieszkańców Żabianki po otwarciu obiektu: z dojazdem do dzielnicy czy z miejscami parkingowymi. Nikt przecież nie ma wątpliwości, że hala będzie miała wpływ na życie okolicznych mieszkańców. Niestety, urzędnicy z Sopotu i Gdańska zamiast uczciwie rozmawiać, próbowali od problemu uciec, głos 20 tys. mieszkańców Żabianki ich nie interesował. Dlatego zaskarżyliśmy ich decyzję, a sąd przyznał nam rację.
Jakie środowy wyrok będzie miał konsekwencje? – Jeśli urzędnicy nie zaczną postępować zgodnie z prawem, hala nie zostanie oddana do użytku - twierdzi prezes Petrowski.
Choć hala to projekt gdańsko-sopocki, za jej budowę odpowiadają urzędnicy z Sopotu. – Mieszkańcy Żabianki nie mają racji. Mamy opinie prawne, które wskazują, że to my mamy rację – odpowiada prezydent Sopotu Jacek Karnowski.
- Przeanalizujemy uzasadnienie środowego wyroku i prawdopodobnie będziemy się do niego odwoływać – zapowiada Renata Czajkowska, kierownik zespołu w sopockim magistracie odpowiedzialnego za inwestycję.
To już kolejne sądowe zwycięstwo mieszkańców Żabianki. Wcześniej doprowadzili do wstrzymania poszerzenia do dwóch jezdni ul. Gospody, która ma być jednym z dojazdów do hali. – Gdańscy urzędnicy przygotowali raport o oddziaływaniu na środowisko w sposób niezgodny z przepisami - wyjaśnia Petrowski.
Źródło:
Gazeta Wyborcza
Michał Tusk
http://www.trojmiasto.pl/wiadomosci/news.php?id_news=28378
Przeczytaj podobne informacje:
- Gdańsko-sopocka hala dostanie 50 milionów
Ministerstwo Sportu da więcej pieniędzy na halę sportowo-widowiskową na granicy Gdańska i Sopotu. Dzięki temu samorządy tych dwóch miast zaoszczędzą ok. 11 mln zł Budowana... - Sopocko-gdańska hala: dach już tuż, tuż
Dziś na budowie sopocko-gdańskiej hali sportowej zainstalowany zostanie wiązar – ważny element konstrukcyjny dachu. Chodzi dokładnie o ostatni, brakujący element trzeciego wiązara, czyli ważącej 180... - Nasza Ergo Arena – najpiękniejsza hala w Polsce!
Najnowocześniejsza w Polsce hala widowiskowo-sportowa na granicy Gdańska i Sopotu wreszcie startuje. Zarabia już pierwsze pieniądze i to nie małe. Jednym z pierwszych wpływów do...