Taki napis wywiesili nauczyciele i uczniowie na budynku Zespołu Szkół Specjalnych nr 2 w Gdańsku. To reakcja na decyzję pomorskiego kuratora oświaty, który nie zgodził się na likwidację placówki, choć dążyło do tego miasto.
- Gdańsk nie potrzebuje dwóch szkół specjalnych – przekonywała w lutym radnych i rodziców Ewa Kamińska, wiceprezydent miasta. – Oba budynki są za duże dla tej liczby dzieci, które w nich się uczą. Plany połączenia obu szkół to nie tylko oszczędności, ale przede wszystkim korzystna zmiana w edukowaniu tych dzieci.
Gmina chciała przenieść uczniów z Zespołu Szkół Specjalnych nr 2 przy ul. Wita Stwosza do Zespołu Szkół Specjalnych nr 1 przy ul. Batorego i zachować w Gdańsku tylko jedną placówkę dla młodzieży niepełnosprawnej umysłowo. Kiedy o zamiarach wiceprezydent Kamińskiej zrobiło się głośno, rodzice uczniów z Wita Stwosza zaczęli protestować.
- Nie chcieliśmy, żeby nasze dzieci zamieniły kameralną szkołę na moloch - mówi Renata Birtus, której syn uczy się w ZSS nr 2. – One latami przyzwyczajają się do miejsca i ludzi. Dla nich zamknięcie szkoły to koniec świata. Tu mają kolegów, fantastyczną ofertę edukacyjną, zaangażowanych nauczycieli.
Radni pod koniec lutego zdecydowali, że szkoły zostaną połączone. Ostatnie słowo należało jednak do kuratora.
- Nie wyraziłem zgody na likwidację zespołu przy ul. Wita Stwosza – powiedział „Gazecie” Zdzisław Szudrowicz, pomorski kurator oświaty. – Gdańsk powinien mieć szerszą ofertę dla uczniów niepełnosprawnych umysłowo niż tylko jedna szkoła. Rodziców i dzieci pozbawia się wtedy możliwości wyboru. Urzędnicy muszą opracować sensowny system szkolnictwa specjalnego, a nie jest nim na pewno likwidacja jednej z dwóch działających w prawie półmilionowym mieście placówek.
Obie szkoły istnieją w Gdańsku od kilkudziesięciu lat, w obu zawodu albo przysposobienia do życia uczy się młodzież z upośledzeniem lekkim, umiarkowanym i ciężkim. Uczęszcza do nich w sumie 209 uczniów – 120 jest w Oliwie, pozostali przy ul. Batorego.
- Walka o szkołę była dla nas ogromnym wysiłkiem – mówi Dorota Salamon, nauczycielka z ZSS nr 2. – Teraz radość jest ogromna. Jednak nasi uczniowie potrzebują już spokoju, bo bardzo przeżyli całe to zamieszanie. Niektórzy, z powodu stresu, zaczęli gorzej radzić sobie z nauką.
Placówka w Oliwie zostaje i czeka na nowych chętnych, którzy od września mogliby trafić do jednej z klas. – Informacje o planowanej likwidacji rozeszły się po mieście – mówi Dorota Salamon. – Obawiamy się, że odbije się to przy rekrutacji. Przecież nie do wszystkich rodziców i dzieci dotrze wiadomość, że jednak zostajemy. W tym roku świętujemy czterdzieści lat istnienia, dlatego wywiesiliśmy napis, że będziemy drugie tyle. Może w ten sposób poinformujemy naszych przyszłych uczniów.
Źródło:
Gazeta Wyborcza Trójmiasto
Alicja Katarzyńska, Olga Zielińska, TVP Gdańsk
http://miasta.gazeta.pl/trojmiasto/1,35612,4902571.html
Przeczytaj podobne informacje:
- Rodzice walczą o zachowanie szkół
Radni poparli pomysł Ewy Kamińskiej, wiceprezydent Gdańska, dotyczący połączenia dwóch szkół specjalnych w jedną placówkę. – Nadal będziemy walczyć o szkołę – zapowiadają rozgoryczeni rodzice... - Rodzice walczą o zachowanie szkół
Radni poparli pomysł Ewy Kamińskiej, wiceprezydent Gdańska, dotyczący połączenia dwóch szkół specjalnych w jedną placówkę. – Nadal będziemy walczyć o szkołę – zapowiadają rozgoryczeni rodzice... - Dyrektor szkoły przy ulicy Batorego w Gdańsku prosi: nie atakujcie nas!
Planowane połączenie Zespołów Szkół Specjalnych w Gdańsku – nr 1 przy ul. Batorego i nr 2 przy Wita Stwosza – budzi emocje wśród rodziców uczniów...