- Jestem za działalnością społeczników, którzy chcą zmieniać swoje otoczenie, ale przeciwko biurokracji i dodatkowym pieniądzom wydawanym na urzędników – mówi najbardziej znany oliwianin Lech Wałęsa.
Grupa Inicjatywna Powołania Rady Dzielnicy w Oliwie zaprosiła na kolejne spotkanie z mieszkańcami Lecha Wałęsę i radnego Gdańska Jarosława Goreckiego (Platforma Obywatelska). Obecność Wałęsy przyciągnęła około 300 osób, które powitały prezydenta gromkimi brawami. Po wygłoszonym przez niego wykładzie o polityce i demokracji rozmowa zeszła na temat powołania rady Oliwy i ograniczeń, które trzeba pokonać, by to zrobić. Przypomnijmy: by zorganizować wybory, trzeba zebrać 10 proc. podpisów mieszkańców dzielnicy, a potem co najmniej tyle samo osób musi wziąć udział w głosowaniu. W Oliwie, zamieszkałej głównie przez starszych ludzi, już dwukrotnie się to nie udało, choć obie próby podejmowali doświadczeni politycy – byli radni miasta.
Na razie młodym ludziom z grupy inicjatywnej, którzy chcą stworzyć radę, nie udało się przekonać miejskich urzędników do zniesienia progów (nie ma ich w wielu innych miastach, nawet sąsiedniej Gdyni). – Progi są potrzebne, by nie doprowadzić do sytuacji, że głosami kilku osób zostanie wybrana rada, która będzie realizowała interesy tylko części mieszkańców. Najlepiej byłoby przeprowadzić wybory do rad dzielnic w całym Gdańsku równocześnie z wyborami do rady miasta. Wtedy gwarantowana byłaby frekwencja 30-40 proc. i problem by zniknął. Sam będę wtedy wysyłał do ludzi informacje zachęcające do głosowania – mówi Gorecki.
Oliwianie są bliscy przekonania Wałęsy, by udzielił im wsparcia. – Widzę, że ci ludzie chcą działać, ale jednocześnie chcę potwierdzić, że jestem przeciwko tworzeniu nowych etatów dla sekretarek, otwieraniu nowych biur i wszelkiej biurokracji – podkreśla były prezydent, który już umówił się ze społecznikami na kolejną rozmowę. – Muszę lepiej poznać temat. Jeśli mnie ostatecznie przekonają, to sam będę chodził po mieszkaniach i zachęcał do udziału w wyborach. I nawet jeśli będą progi, to je wspólnie pokonamy.
- Nie interesują nas pieniądze, sekretarki i inne tego typu profity. Jeśli będzie wynagrodzenie, od razu zrzekniemy się go na rzecz domu dziecka. Chcemy po prostu mieć wpływ na wygląd dzielnicy, w której żyjemy - podkreśla Grzegorz Jeżowski z grupy inicjatywnej.
Źródło:
Gazeta Wyborcza Trójmiasto
Michał Sielski, Anna Włodkowska, TVP Gdańsk
http://miasta.gazeta.pl/trojmiasto/1,35612,5146749.html
Przeczytaj podobne informacje:
- Konsultacje społeczne w sprawie rad dzielnic we Wrzeszczu
Szanowni Państwo! W odpowiedzi na sygnały od mieszkańców Wrzeszcza podjąłem w ubiegłym roku działania na rzecz nowego podziału naszej dzielnicy na jednostki pomocnicze, w obrębie... - Wybieramy rady dzielnic
W niedzielę wybieramy skład rad gdańskich dzielnic. – W Waszym interesie jest wzięcie udziału w tych wyborach. Tylko w ten sposób możecie zapewnić sobie obronę... - Gdańszczanie wybierali rady dzielnic
Wybory odbyły się w jedenastu dzielnicach. Przebieg był wyjątkowo spokojny. – Żadnych zakłóceń, aż jesteśmy zdziwieni – mówiła wczoraj Teresa Blacharska, członek komisji wyborczej. –...