Henryk Łatyszew, założyciel klubu gdańskich Morsów, działacz Towarzystwa Przyjaciół Brzeźna, profesor rusycystyki w Pomorskiej Akademii Pedagogicznej, a przede wszystkim człowiek z pasją chce, by Brzeźno, jego ukochana dzielnica, zyskało ośrodek sportowo-leczniczo-rekreacyjny z prawdziwego zdarzenia. Znalazł już inwestora i pracownię architektoniczną, która wykonała koncepcję zabudowy, która mogłaby stanąć w Parku Brzeźnieńskim. Znajdują się tam opuszczone i zniszczone bunkry, wybudowane jeszcze przed I wojną światową.
- Marzy mi się, żeby powstał tu ośrodek, w którym byłyby gabinety fizjoterapii, sauny, basen, sale gimnastyczne, a także hotel i restauracja z kawiarnią – zdradza Henryk Łatyszew. – Chcemy promować zdrowy styl życia, hartowanie poprzez zimne kąpiele. Takie miejsce przydałoby się zarówno dorosłym, jak i dzieciom.
Pan Henryk i inni entuzjaści projektu zapewniają, że żaden zabytkowy bunkier nie zostałby naruszony. Mało tego, chcą stworzyć w nich pomieszczenia do użytku, a na bunkrach powstałby ośrodek. Nie zgadza się na to jednak pomorski wojewódzki konserwator zabytków.
- Filozofia zagospodarowania tego terenu nie polega na tym, żeby na historycznych, militarnych obiektach budować pensjonat czy hotel – tłumaczy Marian Kwapiński, wojewódzki konserwator zabytków. – Planowany budynek ma 2,5 kondygnacje, to za dużo. Czy nie lepiej byłoby urządzić w tym miejscu małą architekturę ogrodową, a na bunkry na przykład znaleźć ajentów i wykorzystać je jako zaplecze dla punktów usługowych, kawiarenek?
Pan Henryk nie podziela opinii konserwatora.
- W zaniedbanych, popadających w ruinę bunkrach kręcą się podejrzani osobnicy popijający piwo – mówi wzburzony. – Nie chcemy, żeby tam powstawały ogródki piwne, które oferowałyby turystom i mieszkańcom takie usługi. My chcemy stworzyć ośrodek sportowo-rekreacyjny, który nie tylko służyłby słusznym celom, ale także podniósł prestiż naszej dzielnicy.
Niestety, władze miasta mają inne plany co do wykorzystania terenu. Ściślej mówiąc, nie mają żadnych planów. W odpowiedzi skierowanej do pana Henryka urzędnicy twierdzą, że skoro konserwator zabytków nie zgadza się na wybudowanie w Brzeźnie ośrodka rekreacyjnego, nie będą nawet wnioskować do Biura Rozwoju Gdańska o stworzenie planu zagospodarowania przestrzennego terenu.
- Nie będziemy tworzyć planów uwzględniających hotel, by potem znowu usłyszeć sprzeciw konserwatora zabytków – tłumaczy Marek Piskorski, dyrektor Biura Rozwoju Gdańska. – Innego pomysłu na ten teren na razie nie ma.
Gdańskie Morsy i Towarzystwo Przyjaciół Brzeźna, a w szczególności pan Henryk, nie chcą się tak łatwo poddać.
- Będziemy pukać do każdych drzwi – zapewnia. – Ta inwestycja przecież nie jest tylko dla nas, jest dla wszystkich gdańszczan. Przywróćmy Brzeźnu jego znaczenie jako kurortu nadmorskiego. Zadbajmy o to, co mamy.
Ścieżki rowerowe wśród ruin
Park Brzeźnieński, od 2002 roku noszący imię Jana Jerzego Haffnera, powstał w 1831 roku jako lasek. W latach 1840-42 przekształcono go w park, w którym bardzo popularnym miejscem stał się punkt widokowy. W 1896 r. wybudowano tam stanowiska Baterii Plażowej dla sześciu dział. Od 1908 do 1914 roku w parku powstawały betonowe schrony. W 1925 roku w parku stanął pomnik upamiętniający poległych żołnierzy, który przetrwał tylko do lat 50. XX wieku. Dzisiaj w parku znajdują się opuszczone i zaniedbane schrony, do których lepiej nie wchodzić, żeby nie spotkać się miłośnikami tanich „napojów wyskokowych”. Miasto zadbało o ścieżki rowerowe, ale zapomniało o reszcie. Na realizację pomysłu architektów z pracowni „A plan” konserwator się nie zgadza.
Źródło:
Katarzyna Szcześniak
POLSKA Dziennik Bałtycki
http://www.gdansk.naszemiasto.pl/wydarzenia/836674.html
Przeczytaj podobne informacje:
- Mieszkańcy Brzeźna nie chcą rady dzielnicy – frekwencja na poziomie 13,75 procent
Dziesięć z jedenastu dzielnic, w których w niedzielę odbyły się wybory, wyłoniło reprezentantów do rad osiedli. Głosowanie unieważniono w Brzeźnie. Frekwencja wyborcza była tam najniższa... - Mieszkańcy chcą powstania rady dzielnicy. Zbierają podpisy i szukają poparcia
Grupa mieszkańców gdańskiej dzielnicy Przymorze Małe od dłuższego czasu domaga się własnej rady dzielnicy. Przekonują, że dzięki niej będą mogli łatwiej interweniować zarówno w sprawie... - Mieszkańcy Oliwy chcą utworzyć radę dzielnicy. Przepisy blokują pomysły
Chcą działać na rzecz swojej dzielnicy, mieć wpływ na zmiany zachodzące na ich osiedlu, działać w imieniu mieszkańców Oliwy. Zanim jednak będą mogli utworzyć radę...