Koniec wróżenia z fusów, udowodnijcie, że macie pieniądze na budowę stadionu – usłyszeli gdańscy urzędnicy od przedstawicieli UEFA. - Żaden problem – odpowiedzieli
W środę ruszyło porządkowanie terenów po ogródkach działkowych w Letnicy. Według harmonogramu, budowa Baltic Areny rozpocznie się tam pod koniec 2008 r. Ale choć tego terminu opóźnić w żaden sposób się nie da (nie starczyłoby nam czasu na zakończenie budowy), to wciąż nie wiadomo, jak za to wszystko zapłacić. Wieloletni Plan Inwestycyjny – dokument, który określa, jakie inwestycje będą zrealizowane w Gdańsku w ciągu najbliższych czterech lat – przewiduje, że stadion ma kosztować 660 mln zł. Urzędnicy założyli, że 110 mln zł pochodzić będzie z budżetu miasta, 300 mln zł – z dotacji i subwencji (np. pomocy od rządu), a 250 mln zł to tzw. finansowanie pozabudżetowe (te pieniądze miały pochodzić od prywatnego partnera, który miałby dołożyć do stadionu, by potem na nim zarabiać).
Te wyliczenia już teraz są nieaktualne. Po pierwsze, miasto zrezygnowało z partnerstwa publiczno-prywatnego (oficjalnie: jest za mało czasu, nieoficjalnie: rynek na tego typu usługi jest w Polsce za mało rozwinięty). Po drugie, wiadomo już, że rząd dołoży do budowy ok. 140 mln zł – mniej niż połowę tego, ile zaplanowano w WPI. Po trzecie, co akurat jest dobrą wiadomością, jest szansa, że Baltic Arena będzie tańsza i zamiast niemal 700 mln zł będzie kosztowała 500 mln zł.
Jakby jednak nie liczyć, jeśli uwzględnimy dotychczasowy wkład Gdańska i dotację rządową, dziura w budżecie projektu wynosi od 250 do 410 mln zł. I to właśnie zaniepokoiło w czwartek inspektorów z UEFA, którzy kontrolują stan przygotowania polskich miast do Euro 2012.
- Ale nie wracamy z Warszawy na tarczy – mówił po spotkaniu Ryszard Trykosko, szef komunalnej spółki Biuro Inwestycji Euro Gdańsk 2012. – Od razu uzgodniliśmy z prezydentem rozwiązanie tego problemu: zmieniamy WPI. Już wiemy, że dla UEFA to będzie wystarczająca gwarancja.
- WPI to wiarygodny dokument, bo przedstawia nie tylko inwestycje, ale i źródła ich finansowania – dodaje wiceprezydent Marcin Szpak. – Zwiększymy finansowanie inwestycji z budżetu miasta, tak, by pokryć brakującą kwotę.
Jakie to będzie miało skutki dla innych miejskich inwestycji? – Niektóre będą mogły być przesunięte w czasie – przyznaje Szpak. – Ale wiemy, już także, że zwiększą się dochody budżetu, m.in. ze sprzedaży działek. To pozwala nam założyć większe dochody w WPI, tak, by nie trzeba było wstrzymywać wielu inwestycji.
Ale – według Szpaka – cała rotacja w WPI będzie rozwiązaniem tymczasowym. Docelowym modelem finansowania stadionu ma być emisja obligacji przez budującą stadion spółkę BIEG 2012. – To korzystniejsze niż zaciąganie kredytu bezpośrednio przez miasto – zapewnia wiceprezydent. – Ale procedury związane z wyborem banku, który zajmie się emisją obligacji, potrwają około 4 miesięcy. By nie trzymać UEFA w niepewności, musimy teraz zmienić WPI, a potem – gdy uruchomimy obligacje – wszystko wróci do normy.
Zmianami w WPI radni mają zająć się na najbliższej sesji – w poniedziałek, 28 kwietnia.
Źródło:
Gazeta Wyborcza Trójmiasto
Mikołaj Chrzan
http://miasta.gazeta.pl/trojmiasto/1,35612,5086726.html
Przeczytaj podobne informacje:
- UEFA sprawdza Gdańsk
Cel wizyty delegacji: ocenić, czy nasze hotele, drogi i lotniska będą przygotowane do Euro 2012 Na początku listopada delegaci Unii Europejskich Związków Piłkarskich byli w... - UEFA sprawdza Gdańsk
David Taylor, sekretarz generalny UEFA, odwiedził wczoraj Gdańsk. Towarzyszyli mu członkowie zarządu PZPN, na czele z prezesem Grzegorzem Latą. Taylor nie chciał rozmawiać z dziennikarzami.... - UEFA sprawdza Gdańsk
Od poniedziałku w Gdańsku przebywać będzie delegacja Europejskiej Unii Piłkarskiej (UEFA). Sześciu urzędników sprawdzi stan przygotowań miasta do mistrzostw Europy w 2012 roku. Wizyta potrwa...