Nie ustaje zamieszanie, które spowodował pomysł Gdańska by pejzaż miasta uatrakcyjnić wieżowcami. Tymczasem jeszcze kilka lat temu, mówiono w Gdańsku o konieczności usunięcia paru wieżowców . Wojewódzki konserwator zabytków wskazywał wówczas na obiekty znajdujące się m.in. przy ul. Kładki i Szafarnia – jako zakłócające historyczny krajobraz starego Gdańska. Inne miały być obniżone. Zdołano zmienić zwieńczenie tylko jednego – przy ul. Bogusławskiego. Teraz, są plany budowy nowych wysokościowców, sięgających o wiele wyżej.
Wyrastające wysoko nad dachu kamienic obiekty, to nic nadzwyczajnego. Wystają nad ten historyczny poziom, m.in. „Zieleniak”, hotel i biurowiec przy ul. Heweliusza. Do tego trzeba dodać kominy. Rzeczywiście budowle te nie są wkomponowane w pejzaż starego miasta.
O tym że można było to zrobić lepiej, świadczy przykład wysokiej architektury sprzed wieków. Wieże gdańskich kościołów i Ratusza Głównomiejskiego, stanowią jakby jedność ze znacznie niższymi wierzchołkami kamienic. Powstałe po II wojnie światowej wieżowce, nie zostały dopasowane do historycznych widoków. Czy warto kontynuować ową tendencję i wznosić drapacze chmur? Ich górne części nie raz będą pogrążać się w nadmorskiej mgle.
- Nie jestem przeciwnikiem wieżowców – zapewnia prof. Andrzej Januszajtis, honorowy obywatel Gdańska. – Musi jednak powstać studium wysokościowe dla miasta – zastrzega. - Wysokie budynki dopuszczalne są na Przeróbce; stanowiłyby one tło dla Głównego Miasta i zabytków. Mogą też stanąć na Letnicy, ale miasto ma inne plany wobec tej dzielnicy. Chce tam urządzić wielki plac koncertowy muzyki młodzieżowej. Uważam, że to nie najlepszy pomysł. Niedopuszczalne jest ulokowanie wieżowca na cyplu Wyspy Spichrzów. Mógłby zaś istnieć na Polskim Haku.
A jak jest w innych krajach? Na innych kontynentach? Okazuje się, że istnieją tendencje raczej „wysokościowe”, zwłaszcza w dużych miastach. Potwierdza to dr hab. inż. arch. Piotr Lorens z Zakładu Urbanistyki i Planowania Regionalnego Wydziału Architektury Politechniki Gdańskiej.
- Jestem zwolennikiem tego typu zabudowy, ale nie mam przekonania co do ich funkcji mieszkaniowej, z różnych względów – mówi dr hab. Piotr Lorens. – Nie mniej, wydaje się, że jest to coś, co nas czeka, jeżeli nie chcemy blokować możliwości rozwojowych miasta. W Londynie to się dzieje dość dowolnie, wieżowce stają gdziekolwiek bądź, a w innych europejskich bywają koncentrowane w dzielnicach biznesowych. W amerykańskich – ścisłe centra miast zabudowane są obiektami nawet bardzo wysokimi. Przykładem skrajnym jest Nowy Jork, gdzie mamy wieżowce zarówno mieszkalne jak i biurowe, hotelowe i inne.
W Europie jest znacznie mniej zróżnicowanie; dominuje tu tradycyjna tkanka miejska ale z drugiej strony Niemcy przy przebudowie Berlina zadekretowali lokalizację dwóch takich dzielnic, jedną – w centrum. Podobnie dzieje się w Hamburgu – na terenach poportowych. Władze Rotterdamu wręcz propagandowo uważają, że należy budować wysoko, bo to świadczy o prestiżu miasta i buduje jego potencjał rozwojowy.
Z wysokich obiektów znana jest też Japonia.
- To jednak inna kultura – mówi dr Piotr Lorens. – Raczej odwoływałbym się do obszarów europejskich, bo poruszamy się w tym kręgu. Jeżeli ktoś chce żyć w centrum miasta i doświadczać korzyści z tego, że wszędzie ma na piechotę – musi się przyzwyczaić, że za oknem ma drugi budynek i niekoniecznie mieszka na pierwszym piętrze z widokiem na ogródek o powierzchni pół hektara, bo tak się nie da z punktu widzenia kosztów wykorzystania przestrzeni.
Listy od czytelników
Odwiedziłem wiele metropolii – byłem w Hongkongu, Cantonie, Frankfurcie, Maladze, Monachium i w wielu innych. Wysokie budynki przytłaczają, ich gęste usytuowanie sprawia, że chodząc po ulicach, słońce można sobie tylko wyobrazić, na pewno nie poczuje się go na twarzy. Gdyby było inaczej, ludzie masowo nie uciekaliby poza centra, na obrzeża, gdzie widać niebo, gdzie jest czym oddychać. W wieżowcach nie ma nic pięknego. Ludzie wybierając wyższe piętra, robią to w większości z przymusu, bo w obstawionym innymi wysokościowcami bloku nie mieliby w mieszkaniu nawet promyka słońca. Proponuję zwolenników budowy wieżowców wysłać np. do Pekinu i pozwolić im pomieszkać w mieszkanku na 20 piętrze, bez możliwości otwarcia okna, pooddychać zatęchłym od klimatyzacji powietrzu i pooglądać sąsiadów w bloku postawionym 20 metrów od okna. Nie dajmy się zwariować! Ludzie są dumni z Gdańska, bo ma swój klimat, przestrzeń, charakter. Wysokie domy mogą tylko to zniszczyć. Proszę zapytać warszawiaków, dlaczego tak chętnie kupują mieszkania w Gdańsku?
Janusz Hajdukowicz
Czy naprawdę centra trzeba tak zagęszczać do granic niemożliwości i to wysokościowcami? A obrzeża miast nie wchodzą w grę? Gdańska nie można na siłę „upiększać” sterczącymi rodzynkami! Moda, pęd – to współczesność jedynie. Dyrektor Wydziału Urbanistyki Architektury i Ochrony Zabytków UM twierdzi: chcemy mieszkać wysoko. A na jakiej podstawie to twierdzenie? Budowanie takich klocków nad brzegiem morza, to zupełna paranoja. Jest rzekomo popyt na wysokie budynki, ale pytam, kto ich chce? Jaki to procent ludzi? Czy to nie głównie ci, którzy mają po kilka mieszkań? Czy to nie jakiś niezdrowy wyścig jedynie pomysłodawców bez rozsądnego podejścia? Może inwencja inwestorów? Ale przecież nie wszystko na sprzedaż i nie za każdą cenę. Chełpią się gdańszczanie swoimi zabytkami. Dlaczego powielać jakieś obce pomysły? Każde miasto chce – życzyłoby sobie – zaistnieć w swoim charakterze, a my go tracimy! Powielamy czyjeś, a swoje gdzie?
Rena
Źródło:
Kazimierz Netka – POLSKA Dziennik Bałtycki
http://gdansk.naszemiasto.pl/wydarzenia/821167.html
Przeczytaj podobne informacje:
- Wieżowce to ślad naszej epoki
- Mam wrażenie, że jako społeczeństwo dorośliśmy do nowoczesnej, nowatorskiej oryginalnej architektury. Do niebanalnych budynków, do zostawienia NASZEGO wkładu w historię Trójmiasta, a nie ciągłego... - Rosną wieżowce – rosną kontrowersje. Na przykład: Gdańsk
Tak naprawdę zaczęło się od Sea Towers w Gdyni. Pomysł budowy dwóch wież rozgrzał mieszkańców i fora internetowe, a przy kolejnych pomysłach i próbach realizacji... - Wiele hałasu o gdańskie wieżowce
Opisany przez nas w ubiegłym tygodniu temat wieżowców, ich wysokości i lokalizacji w mieście poruszył naszych czytelników i nie tylko ich. Gdańszczanie też są żywo...