Rodzice dzieci i część radnych uważa, że przeprowadzka zerówek do szkół w tak krótkim czasie to kpina.
Miasto chce już od września przenieść wszystkie gdańskie zerówki z przedszkoli do szkół. Ma to kosztować ok. 2 mln zł. Tymczasem w budżecie zarezerwowane jest 100 tys. zł… na zakup pomocy dydaktycznych. – Szkoły są przygotowane na przyjęcie sześciolatków – zapewnia Ewa Kamińska, wiceprezydent Gdańska.
Rodzice i część radnych uważa, że to kpina i martwią się o swoje dzieci, tym bardziej że czasu pozostało niewiele, a w niektórych szkołach zakończono już nabór do zerówek. Wiele wskazuje na to, że pomysł miasta ma coraz mniejsze szanse na realizację.
- To pójście na łatwiznę – oburza się Patrycja Mljenek-Gałęza, gdańska radna i matka dziecka z rocznika 2002. – Nie można takich zmian wprowadzać bez konsultacji społecznych i do tego tak późno.
Urzędnicy tłumaczą pomysł przeniesienia sześciolatków do zerówek w szkołach brakiem miejsc w przedszkolach. W ten sposób chcą też lepiej przygotować placówki do przyjęcia pięciolatków w 2009 r., kiedy zgodnie z planowanymi zmianami w ustawie oświatowej obejmie ich obowiązek przygotowania przedszkolnego, a sześciolatki pójdą do klas pierwszych szkół podstawowych.
- Sześciolatkom w szkołach zapewnimy osobne pomieszczenia, opiekę i prawidłowy czas pracy, zgodny z potrzebami rodziców, trzy posiłki dziennie, a także proces wychowawczy z odpowiednimi pomocami dydaktycznymi – mówi Regina Białousów, dyrektor Wydziału Edukacji w Urzędzie Miejskim w Gdańsku. – Szkoły nie spełnią standardów przedszkola – zaprzecza Aleksandra Jakimczyk, rodzic z Przedszkola nr 45 w Gdańsku. – Wiem to, bo sama w szkole pracuję.
Wiceprezydent Kamińska zapewnia, że wkrótce miasto przygotuje odpowiedzi na napływające do urzędu pytania rodziców odnośnie planowanych zmian i roześle je po przedszkolach, a także umieści na stronie internetowej www.gdansk.pl.
Radni zdecydują o losie sześciolatków pod koniec marca, ale już na najbliższej czwartkowej sesji Rady Miasta akceptację radnych najprawdopodobniej uzyskają uchwały o likwidacji piętnastu przedszkoli, które po usamodzielnieniu od 1 września br. będą funkcjonowały jako niepubliczne. To spora oszczędność dla miasta, bowiem dotacja miejska dla takich placówek wynosi 75, a nie 100 procent, jak w przypadku przedszkoli publicznych.
Usamodzielnienie tych placówek ma też inne zalety.
- Będziemy w stanie lepiej dostosować godziny czasu pracy do potrzeb rodziców, organizować zajęcia w soboty czy bardziej motywować nauczycieli - wylicza Izabella Brzoskowska, dyrektor Przedszkola nr 19 na Oruni. – Motywacyjne, które obecnie wypłacamy, poza przyjściem do pracy do niczego tak naprawdę nie motywuje.
„Prywatyzacji” przedszkoli sprzeciwia się jednak Związek Nauczycielstwa Polskiego oraz NSZZ Solidarność. W placówkach niepublicznych nauczyciele nie są bowiem zatrudniani w oparciu o Kartę nauczyciela, która daje im liczne przywileje.
- To nie wspólna decyzja, ale inicjatywa dyrektorów - oburza się Bożena Brauer z oświatowej Solidarności. – Nauczyciele są tą kwestią poważnie zaniepokojeni.
Jednak, żeby zgłoszenie chęci usamodzielnienia placówki zostało przyjęte, poza zgodą dyrektora, musi zgodzić się przynajmniej 51 procent pracowników oraz przedstawiciele rady rodziców. Dyrektor Białousów wyjaśnia, że takie warunki zostały spełnione.
Dodajmy, że usamodzielnienie się przedszkoli nie jest obligatoryjne.
Źródło:
Agata Cymanowska
POLSKA Dziennik Bałtycki
http://gdansk.naszemiasto.pl/wydarzenia/821912.html
Przeczytaj podobne informacje:
- Protesty rodziców przeciwko likwidacji zerówek w przedszkolach przyniosły efekty
Protesty rodziców przeciwko likwidacji zerówek w przedszkolach przyniosły efekty. Władze miasta, podobnie jak wcześniej Poznań i Warszawa zdecydowały się zrezygnować z realizacji tego pomysłu. Taka... - Po prostestach rodziców sześciolatki mogą zostać w przedszkolach
Gdańscy urzędnicy pozostawili rodzicom swobodę wyboru: ich sześciolatki mogą w tym roku iśc do zerówek szkolnych, lub przedszkolnych. Zmiana dopiero za rok. Urzędnicy proponowali przeniesienie... - Kolejki do przedszkoli, czyli wielki kłopot rodziców
Samorządy wstrzymują się z przedszkolną rekrutacją do czasu, aż Sejm przyjmie lub odrzuci prezydenckie weto w sprawie reformy systemu oświaty. Rodzice proszą – nie odkładajcie...