Kategorie | Dziennik Bałtycki

Księstwo POmorskie

O wszystkim mogą decydować samodzielnie ziściło się, choć na szczeblu regionalnym, marzenie i hasło sprzed roku: ?PO = Pełna Odpowiedzialność?. Członkowie partii Tuska muszą jednak pamiętać, że to nie tylko powód do satysfakcji. Jeśli coś nie wyjdzie, za cztery lata, nie będą mieli przed wyborcami żadnych wymówek.

Panie przewodniczący, melduję wykonanie zadania. Tak parafrazując słowa Lecha Kaczyńskiego po wyborze na prezydenta w ubiegłym roku, mógłby zwrócić się szef pomorskiej PO Jan Kozłowski do Donalda Tuska. Tusk na długo przed wyborami nie ukrywał, że oczekuje, iż jego partia w regionie uznawanym za jej bastion będzie rządzić samodzielnie.

- Może nie dokładnie słowami Lecha Kaczyńskiego, ale zameldowałem przewodniczącemu wykonanie zadania – śmieje się Jan Kozłowski. – Mogę podpisać się pod jeszcze jednym stwierdzeniem, tym razem Jarosława Kaczyńskiego – ?czyny nie słowa?. My to na Pomorzu udowadniamy.

Powody do zadowolenia ma. PO bezapelacyjnie zdobyła najważniejsze samorządy w regionie.

Z nikim nie muszą się układać, o wszystkim mogą decydować samodzielnie

Mamy księstwo POmorskie
Idylla samodzielnych rządów

Z nikim nie trzeba się układać, o wszystkim można decydować samodzielnie. Do takiej idylli w rządzeniu przyzwyczajeni są Wojciech Szczurek w Gdyni i Jacek Karnowski w Sopocie. Oni samodzielną większość w radach swoich miast mieli już w poprzedniej kadencji. Dla Pawła Adamowicza w Gdańsku jest to sytuacja nowa, dla Jana Kozłowskiego w Sejmiku do pewnego stopnia też. Tylko do pewnego, bo problemy z zapleczem miał tylko w poprzedniej kadencji Sejmiku, gdy był prezydentem Sopotu takich problemów nie miał.

- Dobrze te czasy pamiętam – mówi Kozłowski. – Ale ostatnie cztery lata, gdzie nieraz trzeba było się namęczyć, aby mieć większość też były dobrą szkołą. Nauczyły mnie pokory i pewnego dystansu. Dlatego dziś, kiedy PO ma w sejmiku 18 na 33 mandaty nie zamierzam stać się głuchy na rozsądny głos opozycji. Choć mógłbym ich nie słuchać wcale.

Osobnym przypadkiem jest Wojciech Szczurek. Twierdzi on, że identyfikuje się z PO. Platforma też go poparła, ale tylko w wyborach prezydenckich. W wyborach do rady doszło jednak do starcia między ludźmi prezydenta, a kandydatami PO. Przyczyny tego konfliktu to osobny temat. W samej Platformie nie brak głosów, że zaważyły ambicje posła Tadeusza Aziewicza, kierującego partią w Gdyni. To organizacja Aziewicza w ?sposób demokratyczny?- jak określa to sam poseł – spowodowała, że na jej listach nie znaleźli się gdyńscy radni mający legitymację PO, ale będący wierni też Szczurkowi. Przykłady: Joanna Zielińska (wiceprzewodnicząca Rady Miasta w poprzedniej kadencji), Stanisław Szwabski (przewodniczący Rady przez ostatnie cztery lata) czy wiceprezydent Gdyni Bogusław Stasiak. Sam Aziewicz ma na ten temat zdanie odmienne.

- Rada Miasta Gdyni, klub Samorządności (popierający Szczurka-red.) i radni PO, którzy w nim zasiadali stali się maszynką do głosowania. Dlatego wystawiliśmy własne listy – argumentował poseł jeszcze przed wyborami. – Kontrola Rady nad prezydentem była fikcyjna, takie podejście było jej upolitycznieniem.

Za ?zdradę? PO – start z list Szczurka – zostali już z niej wyrzuceni.

Kto w tym sporze miał rację? Wynik PO to sześć miejsc w gdyńskiej Radzie. Samorządność prezydenta miasta z ?renegatami? PO na listach ma 17 radnych i może nadal rządzić samodzielnie.

PiS – nago, ale w ostrogach

Gdański pełnomocnik PiS Jacek Kurski, choć jego partia będzie w opozycji w Trójmieście i Sejmiku, mówi o wyborczym sukcesie. Rzeczywiście partia braci Kaczyńskich wprowadziła więcej radnych do rad miast Gdyni i Gdańska czy Sejmiku niż miała w poprzedniej kadencji. Apetyty Kurskiego były jednak znacznie większe.

- Odsuniemy PO od władzy w samorządzie wojewódzkim – zapowiadał Kurski jeszcze przed wyborami.

Nie pomogło mu nawet powołanie bloku PiS-Samoobrona-LPR-PSL. Ostatnio każda inicjatywa PiS jest ?solidarna? i powoli to słowo zaczyna być wyłącznie banałem i frazesem, a nie nawiązaniem do szczytnych idei. Partia Kaczyńskich w tej kampanii wyraźnie przyjęła taktykę konfrontacji. W Gdańsku i Sopocie to też nie przyniosło skutków. Nie udało się przekonać do siebie wyborców doniesieniami do prokuratury na Pawła Adamowicza czy Jacka Karnowskiego, nie pomogły konferencje prasowe pełne ataków.

W wyborach poza stylem kampanii PiS przegrał też dzięki ?jakości? swoich list, braku wyrazistych, rozpoznawalnych postaci z ugruntowanym autorytetem. Jacek Kurski na kilku najlepszych miejscach umieścił ?swoich?: Annę Połetek (pracownica jego biura poselskiego startowała do Rady Miasta Gdańska), Piotra Zwarę, Andrzeja Jaworskiego czy Lucjana Nowakowskiego (wszyscy trzej do Sejmiku). Zabrakło za to miejsca dla wicemarszałka województwa poprzedniej kadencji, otwarcie krytykującego Kurskiego, Ryszarda Nikiela. Znamienny jest zwłaszcza przykład Nowakowskiego, który chociaż był na pierwszym miejscu listy do Sejmiku w Gdańsku, a partia z tego okręgu wprowadziła dwóch radnych, nie uzyskał mandatu.

- Nie zawsze ?lokomotywą? listy musi być człowiek, który jest na niej pierwszy – twierdzi dziś Kurski.

Zapowiada wspólnie z Jaworskim, że PiS w Sejmiku będzie twardą opozycją.

- Wynik tych wyborów będzie dla PiS testem, zwłaszcza testem prawdziwości ostatnich deklaracji premiera Jarosława Kaczyńskiego, który mówi o gotowości do współpracy również z PO – uważa pomorski marszałek. – Tymczasem po tych wyborach większość marszałków w Polsce będzie prawdopodobnie z PO. Obawiam się w związku z tym, czy PiS nie dojdzie do wniosku, że trzeba jeszcze bardziej scentralizować kraj i ograniczyć znaczenie samorządów.

Jako przykład Kozłowski podaje projekt ustawy dotyczącej rozwoju regionalnego kraju i kwestii podziałów środków z Unii Europejskiej jakie w latach 2007-13 napłyną do Polski. W tej chwili pracuje nad nią parlament. Według dotychczas obowiązujących przepisów przy podziale euro w regionie decydującą rolę pełni marszałek. Projekt ustawy, firmowany przez rząd, przesuwa tę odpowiedzialność do wojewody.

- Tu może dojść do konfrontacji, która byłaby fatalna, bo mogłaby zatrzymać pozyskiwanie środków z Brukseli – dodaje Kozłowski.

Wybory do najważniejszych pomorskich samorządów były klęską lewicy i LPR. W Trójmieście i Sejmiku Liga przestała istnieć, Lewica i Demokraci mają jednego radnego. Wynik lewicy jest najgorszy od 1990 r. kiedy demokratycznie wybierane są samorządy.

Opozycja wewnętrzna

Przy takim wyniku wyborczym największym zagrożeniem dla PO będą ambicje jej własnych działaczy. Sukces rozbudza apetyty. Już słychać coraz dłuższą listę kandydatów na wicemarszałków, członków zarządu województwa, wiceprzewodniczących Sejmiku Pomorskiego itd.

- To naturalne, że są oczekiwania, ale przecież nie mogę mieć 18 zastępców – zaznacza Jan Kozłowski.

Przy podziale stanowisk w pomorskiej PO może znów ujawnić się pęknięcie wewnątrz jej działaczy na ?liberałów? wspieranych przez Młodych Demokratów i ?konserwatystów?, mających autorytet, ale mających kłopoty z budowaniem skutecznego zaplecza w partii. Za liderów frakcji liberalnej uważa się posłów Tadeusza Aziewicza, Sławomira Nowaka i Krzysztofa Liska. Do drugiej grupy zaliczani są m.in. Kozłowski, Karnowski czy Adamowicz.

- Na pewno będą tarcia, spory i dyskusje, ale liczę, że na dojrzałość która pozwoli nam na spokojne rządy – dodaje Kozłowski.

Pierwszy test już niedługo. Inauguracyjna sesja Sejmiku czeka nas już w przyszłym tygodniu.

Ostra walka PO i PiS oraz podziały między tymi partiami przełożyły się na ludzi
Nie boję się braku opozycji

Z dr Grzegorzem Grzelakiem rozmawia Michał Lewandowski

- Co pańskim zdaniem było powodem tak wyraźnej wygranej PO w samorządach Trójmiasta i w Sejmiku Pomorskim? Proszę o odpowiedź politologiczną, a nie polityczną.

- Wydaje mi się, że znaczenie miał tu nie najlepszy obraz PiS – głównego konkurenta PO. Mało jest tu wybitnych osobowości tej partii, również na gruncie samorządowym. Na to nakłada się dość agresywny sposób działania gdańskiego pełnomocnika PiS Jacka Kurskiego.

- Nie wydaje się panu, że brak mocnej opozycji czy konieczności tworzenia koalicji rządzącej może jednak podziałać szkodliwie? Czy taka większość, jaką zdobyła PO, nie przyczyni się do jej uśpienia?

- Dla mnie zdecydowana większość jednej opcji w jakimkolwiek ciele stanowiącym – jak rada miasta czy sejmik – jest gwarancją stabilizacji rządów. Wystarczy przypomnieć pierwsze półtora roku poprzedniej kadencji Sejmiku Pomorskiego, gdzie takiej większości nie było. To prowadziło do dramatycznej sytuacji i praktycznie skuteczne rządzenie było momentami niemożliwe.

Generalnie nie podzielam obaw, że bez silnej opozycji nastąpi ?uśpienie? rządzącej większości. Być może z punktu widzenia dziennikarskiego taka sytuacja będzie mniej ciekawa. Jednak z punktu widzenia realizacji pewnej wizji programowej to znacznie lepsze.

- Rozumiem, że gdyby to PiS zdobyło większość w Sejmiku Pomorskim, też cieszyłby się pan ze stabilizacji rządów?

- Oczywiście nadal będę dalej uważał, że zdecydowana większość sprzyja stabilizacji rządów, choć taka o której pan mówi nie podobałaby mi się. Uważam w ogóle, że w naszym regionie tak zdecydowane zwycięstwo PiS jest mało realne.

- Nie dziwię się pańskiej satysfakcji, w końcu reprezentuje pan PO.

- To jest PO, ale proszę pamiętać, że to jest opcja, która działa tu na Pomorzu znacznie dłużej – Karnowski, Adamowicz, Szczurek, Kozłowski, również moja skromna osoba. Ona działa od lat 90., a nawet w wielu przypadkach wywodząca się z dawnej opozycji demokratycznej. I to jest dla mnie największy powód do satysfakcji. A proszę wybaczyć, nie będę bolał nad słabym wynikiem np. SLD.

- Właśnie. SLD i LPR w najważniejszych samorządach Pomorza mają słaby wynik. Stały się ofiarami walki PO i PiS, jak często to przedstawiają?

- W przypadku LPR to jest błąd logiczny. Robienie bloku z silnym partnerem, który mierzy w ten sam elektorat – to jest błąd polityczny. Co do SLD, też nie sądzę, aby był ofiarą walki PiS z PO. Wydaje mi się, że w SLD odchodzi pewne pokolenie prominentnych działaczy i brakuje świeżej krwi. Choć to dotyczy specyficznej sytuacji Pomorza, które zawsze było ?bardziej na prawo?. W skali kraju ta opcja jakiś sukces jednak osiągnęła.

- A jak pan oceni frekwencję w tych wyborach? Powszechnie jest uważana za wysoką.

- Wydaje mi się, że tu w dużej mierze pewną rolę odegrały media. Od dłuższego czasu, zwłaszcza w Warszawie, przedstawiały starcia kandydatów na prezydentów. To wywołało pewne zainteresowanie społeczne. Druga sprawa to ostra walka PO i PiS. Podziały między tymi partiami przełożyły się na ludzi, zwłaszcza tych, którzy głosowali w ubiegłym roku na koalicję tych partii w wyborach parlamentarnych. To mogło zmobilizować. Choć na razie to pewna hipoteza, do udowodnienia z perspektywy czasu.

- To dobry sposób na aktywizację wyborczą ludzi?

- Jakiś sposób to jest, ale on odbywa się niestety kosztem jakości polityki, która już wcześniej nie była najlepsza. I tu trudno mówić o jego zalecie.

Dr Grzeogrz Grzelak jest politologiem z Uniwersytetu Gdańskiego, specjalizującym się w tematyce samorządowej. Jednocześnie jest świeżo wybranym radnym Sejmiku Pomorskiego z ramienia PO.

Źródło:
Dziennik Bałtycki
Mamy księstwo POmorskie
Michał Lewandowski

Przeczytaj podobne informacje:

  • Budżet wojewódzki 2008: Pomorskie podwoi wydatki na inwestycje
    Budowa szpitala w Słupsku, gdańskiego centrum traumatologicznego, pięciu węzłów dojazdowych do autostrady A1, przekazanie pieniędzy na Europejskie Centrum Solidarności, czy też budowa Teatru Szekspirowskiego –...
  • Pomorskie projekty mogą nie uzyskać dotacji z UE
    Urząd Marszałkowski Województwa Pomorskiego bije na alarm: weźmy się w garść, bo mogą być kłopoty z uzyskaniem dotacji unijnych do największych inwestycji. Żeby zmobilizować wnioskodawców...
  • Ponad 32 mln zł z UE na pomorskie projekty
    Marszałek województwa pomorskiego Jan Kozłowski podpisze dziś umowy dotyczące projektów realizowanych w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego dla Województwa Pomorskiego na lata 2007-2013. Łączna suma dofinansowania...

Dodaj komentarz

Dariusz SŁODKOWSKI

Okręg nr 1: Brzeźno, Nowy Port, Letnica, Młyniska, Stogi (z Przeróbką), Krakowiec-Górki Zachodnie, Wyspa Sobieszewska, Rudniki, Olszynka, Orunia-Św. Wojciech-Lipce

Więcej na: www.DariuszSlodkowski.pl

Beata DUNAJEWSKA-DASZCZYŃSKA

Okręg nr 1: Brzeźno, Nowy Port, Letnica, Młyniska, Stogi (z Przeróbką), Krakowiec-Górki Zachodnie, Wyspa Sobieszewska, Rudniki, Olszynka, Orunia-Św. Wojciech-Lipce

Więcej na: www.BeataDunajewska.pl

Beata WIERZBA

Okręg nr 2: Śródmieście, Chełm (z dzielnicą Gdańsk Południe), Wzgórze Mickiewicza

Więcej na: www.BeataWierzba.eu

Adam NIERODA

Okręg nr 2: Śródmieście, Chełm (z dzielnicą Gdańsk Południe), Wzgórze Mickiewicza

Więcej na: www.AdamNieroda.pl

Patrycja MLEJNEK-GAŁĘZA

Okręg nr 3: Siedlce, Suchanino, Piecki - Migowo, Brętowo, Matarnia, Kokoszki

Maciej KRUPA

Okręg nr 4: Aniołki, Wrzeszcz, Strzyża

Więcej na: www.MaciejKrupa.pl

Halina LEMAN

Okręg nr 4: Aniołki, Wrzeszcz, Strzyża

Więcej na: HalinaLeman.pl

Wojciech BŁASZKOWSKI

Okręg nr 4: Aniołki, Wrzeszcz, Strzyża

Więcej na: www.WojciechBlaszkowski.pl

Agnieszka OWCZARCZAK

Okręg nr 5: Zaspa Rozstaje, Zaspa Młyniec, Przymorze Wielkie

Więcej na: www.AgnieszkaOwczarczak.pl

Piotr SKIBA

Okręg nr 5: Zaspa Rozstaje, Zaspa Młyniec, Przymorze Wielkie

Więcej na: www.Piotr-Skiba.pl

Szymon MOŚ

Okręg nr 5: Zaspa Rozstaje, Zaspa Młyniec, Przymorze Wielkie

Więcej na: www.SzymonMos.pl

Piotr BORAWSKI

Okręg nr 6: Przymorze Małe, Żabianka-Wejhera-Jelitkowo-Tysiąclecia, Oliwa, VII Dwór, Osowa

Więcej na: www.PiotrBorawski.pl