Przebiegający przez Orunię fragment linii kolejowej Gdynia – Warszawa jest najniebezpieczniejszym odcinkiem na całej trasie. Nie ma tam ani jednego bezkolizyjnego przejścia. Codziennie przez tory, po których pociągi mkną z prędkością kilkudziesięciu kilometrów na godzinę, przechodzi kilka tysięcy osób.
Dyrektorzy szkół oraz działacze Stowarzyszenia Inicjatyw Lokalnych „Orunia” zabiegają o zbudowanie mostku.
- Miejsca jest dosyć – uważa Aleksander Nagucki, prezes SIL Orunia, dyrektor Zespołu Szkół Inżynierii Środowiska. – Kładka nad linią kolejową mogłaby powstać obok przejazdu przez tory przy ul. Dworcowej, gdzie niedawno stała stara kamienica. Zależy nam na wydłużeniu jazdy autobusu miejskiego nr 123. Teraz zawraca na pętli w rejonie ul. Równa i Smętna. Mógłby kursować nieco dalej, aż do ul. Bocznej i wracać Żuławską. Korzystałoby wówczas z tego środka lokomocji więcej uczniów, teraz dojeżdżających koleją.
Legalnych przejść przez tory jest na Oruni zaledwie kilka. „Dzikich” przesmyków – około dwudziestu. Piesi skracają sobie nimi drogę na pocztę, do kościoła, do sklepu, nawet do przedszkoli i szkół.
- Boję się tej Oruni – skarży się jeden z maszynistów SKM. – Co kawałek muszę włączać sygnał ostrzegawczy…
Źródło:
Groźnie na Oruni
Netka Kazimikerz
Dziennik Bałtycki
Przeczytaj podobne informacje:
- Prezydent Gdańska spotka się z mieszkańcami Oruni
Prezydent Gdańska będzie dziś rozmawiał z mieszkańcami dzielnicy Orunia – Św. Wojciech – Lipce. To kolejne spotkanie w ramach cyklu „Mój dom, moja dzielnica, moje... - Otwarto kameralny dom dla dzieci na Oruni
Podobno pierwszy sen w nowym miejscu zawsze się spełnia. Jeśli tak, jedenastoletnia Daria, której śniło się, że ratuje osoby, które wpadły pod pęknięte lodowisko, w... - Radni zagłosowali za zdrowym rozsądkiem
Teczki architektów, tuby, trąby i kontrabasy wracają do gdańskich autobusów i tramwajów. A wszystko za sprawą uchwały Rady Miasta, na mocy której, kontrolerzy Renomy nie...