Kubuś, syn mego znajomego, mały sympatyczny rezoner, który niedawno zaczął chodzić do szkoły i coś niecoś o ekologii tam usłyszał, prawi , że Włosi to mają dobrze, bo mogą sobie zainstalować taki ogromniasty transporter na Wezuwiusza, po czym z taśmy tego transportera mogą strącać śmieci prosto do wulkanu i spoko! Kubuś wszystkich poucza, żeby nie rozrzucać bezmyślnie śmieci. Teraz pojechał na ferie, więc mam kłopot, bo nie mam jak go spytać, co myśli o jednorazowych torebkach z folii.
A na temat szkodliwości torebek z folii cały kraj nam się rozdyskutował, aż huczy. I tylko patrzeć, jak za chwilę zahuczy w jaskini lwa, to znaczy w Sejmie na Wiejskiej. Ciekawe, jak parlamentarzyści osiągną consensus?
Kilka dni temu w jednym z marketów – bodaj sieci „Pasikonik“ - byłem świadkiem, jak dwie klientki wzięły się za czuby. Właśnie o te foliówki! Uszy nam w kolejce puchły. Jedna z nich zapytała przy kasie, czy prawda to, że wkrótce znikną bezpłatne foliówki? – Dawno to paskudztwo wycofać należało! – z boku wrzasnęła przeciwniczka torebek.- No, wie pani! – zareplikowała pierwsza. – Mąż wczoraj całe spodnie mlekiem oblał, bo worek przeciekał!- To co, kota w worku kupował? Mógł sprawdzić. Fujara, nie mąż!…
Damulki poszły w zaparte, aż do akcji wkroczył ochroniarz.
Spróbujmy wszelako pomyśleć, co też poczęlibyśmy, gdyby pewnego dnia foliówki z handlu zniknęły (a warto zachować czujność, bo na to się rychło zanosi!). Tymczasem o powszechną zgodę w narodzie łatwo jednak nie jest.
W Trójmieście zwolennicy skończenia z foliówkami szacują, że przeciętna rodzina w ciągu doby zużywa co najmniej jedną taką torebkę. Rezultat – po przeliczeniu – podobno jest taki, że dzień w dzień na hałdzie w Szadółkach ląduje masa łączna o wadze ton kilku. I co? O marnych kilka ton taki hałas?
Wezuwiusz by się uśmiał! Do Himalajów daleko. Bliżej oczywiście mają Chiny. W Chinach każdego dnia wyrzuca się na wysypisko trzy miliardy foliówek (inna sprawa, że do czasu igrzysk olimpijskich gospodarze chcą z tym zrobić porządek). Natomiast w Paryżu, gdzie nie potrafią zrobić z owsa ryżu, teraz – w miejsce polimerów – zamierzają wytwarzać reklamówki z surowców roślinnych. Lecz przeciwnicy zamachu na foliówki pukają się po skroniach. Bo foliówki – twierdzą – to surowce wtórne. Bo – motywują – energię zakumulowaną w tworzywach można przetwarzać. Można ją również wykorzystywać jako paliwo w ciepłowniach (i zaoszczędza się na wspinaczce na Wezuwiusza). Życie bez absurdu to nie jest życie. Ekologowie alarmują. A hucpiarze tylko na to czekają.
I oto znienacka ożywili się entuzjaści wytwarzania opakowań z… papieru! Ciekawe, czy konsultowali się z miłośnikami Święta Lasu? A toć jeszcze nie tak dawno temu, z pocałowaniem ręki brało się śledzia owijanego w „Trybunę Ludu“. Ciekawe, w co się teraz będzie owijać? Takich to dożyliśmy czasów. Takie to nas gnębią zmartwienia. Stop! Na dobrą sprawę, tylko jedno zmartwienie. Bo dzisiaj na usuwanie gór śmiecia istnieje sto sposobów. Wśród nich głównie bodaj trzy. Należy prowadzić segregację, dokonywać recyklingu, a czasem odpadki utylizować. Jedyny szkopuł w tym, że nawet rezolutny Kubuś nam nie podpowie, skąd na to wszystko brać kasę…
Źródło:
Wezuwiusz by się uśmiał
Henryk Tronowicz
Dziennik Bałtycki
Przeczytaj podobne informacje:
- Gdańsk. Potrzebne na parę minut, groźne na wieki
Zaledwie na godzinę wystarczył zapas kilkuset toreb szmacianych i papierowych, które można było otrzymać w Gdańsku w ramach akcji Dzień bez Torebek Foliowych. Przedsięwzięcie, zorganizowane... - Gdańsk. Stop foliówkom
Chcesz otrzymać za darmo torbę ekologiczną wielokrotnego użytku i chodzić z nią po zakupy? Przyjdź dzisiaj rano, między godz. 9 a 10, do Urzędu Miejskiego...